Szczęśliwego Nowego Roku – kilka dobrych rad na koniec

 

Minęło 11 lat od początków tego bloga. To już ostatni wpis, w którym podzielę się kilkoma radami i doświadczeniem życiowym. Polecam je każdemu i gwarantuję, że jeżeli będzie je stosował regularnie w 2017 roku, to jego/jej jakość życia: emocjonalna, fizyczna i finansowa radykalnie się poprawi.

1. Nie oglądajcie telewizji w szczególności programów informacyjnych. To codzienna idiotyczna papka, w której przemieszane są wypadki, morderstwa i wypowiedzi polityków. Od jesieni 2011 roku nie oglądam telewizji, poza wybranymi filmami, mam bardzo dużo czasu i mam w dupie co powiedział taki czy inny polityk i co odpowiedział mu inny polityk. Codzienną porcję wiadomości można czerpać z Internetu przy porannej kawie, herbacie lub innym płynie spożywanym przy śniadaniu.

2. No dobrze co zatem zrobić z kilkoma wolnymi godzinami które co wieczór poświęcaliśmy na telewizję. Na podstawie własnego doświadczenia (od pięciu lat nie oglądam telewizji) mogę polecić dwie formy aktywności: codzienny spacer szybkim krokiem przez co najmniej 45 minut, bez względu na pogodę, oraz e-learning (o tym w pkt. 3). Zasada jest prosta, trzeba iść tak szybko, żeby po powrocie do domu plecy t-shirta były mokre. Dla jednych będzie to tempo 7.5 km na godzinę, dla innych 5 km. To bez znaczenia ile, ważne żeby plecy były mokre od potu. Przez pierwsze trzy miesiące nie zauważycie zmian, ale  potem zaczniecie się czuć znacznie lepiej, a osoby z nadwagą zgubią nadmierne kilogramy. Ja po pół roku codziennego chodzenia przez 45 min dziennie straciłem 12 kg (z 90 na 78) i musiałem wymienić wszystkie garnitury. Minęły bóle głowy, typowe dla niskociśnieniowca przy zmianie pogody. Ważne aby nie biegać, bo większość biegaczy po kilku latach wyląduje u lekarza ortopedy, ale chodzić szybkim krokiem. A najważniejsza jest regularność – codziennie. Od chodzenia zwalnia tylko gorączka. Przy czym nie potrzebna jest żadna dieta, można jeść to co dotychczas. Rekomenduję jeszcze odstawić cukier i słodkie napoje, wtedy efekt będzie szybciej i jeszcze lepszy.

3. Osobom które znają co najmniej biernie język angielski zamiast telewizji polecam e-learning. Na platformach Coursera i EDX są dostępne za darmo lub za niewielką opłatą świetne kursy, pozwalające zostać ekspertem w praktycznie dowolnej dziedzinie. Ja biorę udział w kilku takich kursach rocznie, o obecnie przebranżawiam się z ekonomisty w data scientist (nie wiem jak to będzie po polsku). To rada przede wszystkim dla osób po 50-tce (to mnie czeka w tym roku), bo w tym wieku trzeba nieustannie ćwiczyć mózg. E-learning pozwala pozostać na wysokich intelektualnych obrotach. To także rada dla tych, którzy stracili, lub mogą stracić pracę. Ale polecam wszystkim. Za 7000 dolarów można zrobić magisterium z informatyki w jednej z czołowych uczelni świata w trybie online. Po kilku kursach i dobyciu nowych umiejętności, możecie zyskać lepiej płatną pracę lub awansować. Niektórzy pozyskają inspirację do założenia własnej firmy.

4. Przestańcie się przejmować. Polską, dziećmi, zdrowiem, finansami, pogodą, czymkolwiek. Na to co się dzieje w Polsce nie macie żadnego wpływu, podobnie jak na pogodę. Dzieci uczą się wyłącznie na własnych błędach, naszą rolą jest pomóc im popełnić te błędy w miarę wcześnie, gdy koszty są niskie. Krzyk i kary nic nie pomogą.  Zamiast przejmować się zdrowiem, po prostu żyjcie zdrowo (patrz punkt 2). Na finansowe problemy lekarstwem jest punkt 3.  Wrzućcie na luz, uśmiechnijcie się. Przeciętny człowiek 95 procent czas myśli o przeszłości lub przyszłości. Co mógł zrobić inaczej (gdybym tylko nie wziął tego kredytu we frankach), albo jakie nieprzyjemności go czekają (rozmowa z szefem o wpadce w zeszłym tygodniu). Przeszłości się nie zmieni, a przyszłość dopiero będzie. Ktoś kto myśli o nieprzyjemności w przyszłości, przeżywa tę nieprzyjemność kilka razy, kto o tym nie myśli, tylko raz i prawdopodobnie z lepszym skutkiem.  Wrzućcie na luz i uśmiechnijcie się! Żyjecie teraz, a nie wczoraj czy jutro, jeżeli nic was nie boli i macie z kim porozmawiać lub przytulić, to jest w porządku. Tak trzymać i cieszyć się tym co mamy teraz.

5. Proponuję stopniowo oszczędności wycofywać z banku i lokować w obligacjach rządowych. Są lepiej oprocentowane niż większość lokat bankowych i są obarczone znacznie mniejszym ryzykiem. W najbliższych kilku latach prawdopodobnie doświadczymy upadków wielu banków i wiele osób straci pieniądze. Po co ryzykować, jak można kupić obligacje rządu i w dodatku zarobić na wyższych odsetkach.

6. Słuchajcie książek. Wiele osób jest zapracowanych i zaszczutych przez telewizję, więc nie ma czasu na czytanie książek. Ja korzystam z dwóch serwisów: Audioteka po polsku i Audible po angielsku i słucham książek. Od dwóch lat mieszkam w Almaty w Kazachstanie, 15 minut jazdy samochodem od wspaniałych 4-tysięczników.  Co sobotę i niedzielę chodzę w góry na kilka godzin i słucham książek, gdy chodzę na codzienne szybkie spacery też słucham książek. W ten sposób w ciągu dwóch lat “przeczytałem” ponad 60 książek. Dzięki temu moja doba ma 26 godzin i pozyskałem szeroką wiedzę, niedostępną tym, którzy regularnie nie czytają książek.

7. Jeżeli pracujecie w korpo, to nigdy nie mówcie źle, ani o osobie ani o sprawach. Jeżeli rozmawiacie o kimś, to rozmawiajcie tak, jakby ta osoba stała obok. Jeżeli macie coś lub kogoś skrytykować, to najpierw powiedzcie o tym czymś, albo o tej osobie co najmniej jedną pozytywną rzecz. Używajcie pozytywnego języka, zamiast skrytykować  kogoś mówiąc – ale to spieprzyłeś, jesteś do niczego, powiedzcie – stać cię na zrobienie tego znacznie lepiej, umówmy się że następnym razem wykorzystasz w pełni swój potencjał, liczę na ciebie.

Przedstawiłem siedem rad, sprawdzonych na sobie ze świetnym skutkiem. Gwarantuję, że jeżeli będziecie je stosować, konsekwentnie i codziennie w 2017 roku, to Wasze życie zmieni się na lepsze, pod każdym względem. Być może na początku nie zauważycie tych zmian, bo są nieliniowe, i nadejdą w taki sposób, że będziecie zaskoczeni. Ale gdy  w Sylwestra 2017 roku spojrzycie na miniony rok, nie uwierzycie że był tak dobry.

Życzę Wam pomyślności, zdrowia, szczęścia, pogody ducha, dużo miłości i solidnych finansów w 2017 roku. Niech te siedem zasad towarzyszy Wam codziennie. Szczęśliwego Nowego Roku.

 

 

Related posts


Polska przekracza granice międzynarodowej śmieszności

Rok 2030. Trwa zasiadany protest ostatnich sześciu osłów partii kiedyś rządzącej oraz szefa Komitetu Obrony Koryta. Od prawej …. . Media nazywają tę groteskę  “protestem siedmiu hemoroidów”.

Wróciłem na święta do kraju, obejrzałem telewizję i popłakałem się ze śmiechu. Tak dobrej komedii już dawno nie było.

Related posts


Czy testy czynią uczniów głupszymi

Opublikowałem dwa nowe artykuły naukowe. Pierwszy pokazuje, że standardowe testy powodują, że najlepsi uczniowie “głupieją”.

Drugi artykuł przedstawia wyniki badań nad efektywnością e-learningu i mieszanej formy nauczania (blended learning). To największy eksperyment w historii (3000) studentów zaprojektowany specjalnie w celu badania efektów kształcenia na studiach. Wniosek, mieszana forma kształcenia (wykłady na wideo i odwrócona klasa) daje lepsze efekty, niż tradycyjne nauczanie.

Related posts


Czy sprawdziły się moje prognozy na 2016 rok

Zbliża się ku końcowi 2016 rok. Poniżej przedstawiam treść moich prognoz na 2016 rok opublikowanych w Do Rzeczy w grudniu 2015 roku. Można ocenić czy się sprawdziły.

* * *

Jaki będzie rok 2016

Media głównego nurtu, czy raczej ścieku, kreują taki oto obraz 2016 roku. Rządy PiS spowodują, że globalne ocieplenie przyspieszy, wyleją oceany i wyginie wiele gatunków, strefa euro i strefa Schengen się rozpadną, miłośnicy wielofunkcyjnego odbytu będą sadzani do polskich obozów koncentracyjnych, tęcza zostanie ustawowo zakazana, dojdzie do katastrofy finansów publicznych w Polsce, dolar będzie po 10 złotych, emeryci będą umierali z głodu, Trybunał Konstytucyjny zostanie przemianowany na telekanał masturbacyjny, sześciolatki będą sześć razy powtarzały pierwszą klasę, do lektur zostanie dołączony Mein Kampf, Rosja zaatakuje Polskę bombą atomową po ujawnieniu prawdy o zbrodni smoleńskiej, a wszystkie decyzje w kraju będzie podejmował osobiście Jarosław Kaczyński.

Na szczęście poparcie dla PO pokazuje jak szybko kurczy się baza czytelników i widzów stalinowskiego pomiota. Coraz więcej Polaków zamiast goebelsowskiej propagandy uprawianej przez media głównego nurtu, czy raczej ścieku, preferuje inną narrację, obiektywną, sumienną, rzetelną, opartą na chrześcijańskich wartościach i tradycji. Zastanówmy się zatem jaki może być 2016 rok, na świecie i w Polsce.

Po pierwsze, po raz pierwszy od prawie stu lat obserwujemy jednoczesne nagromadzenie się tylu zagrożeń, wymieńmy niektóre:

  • Regionalne konflikty militarne rozszerzają się na inne kraje, angażując po dwóch stronach barykady mocarstwa atomowe. Po raz pierwszy od drugiej wojny światowej kraj NATO zestrzelił rosyjski samolot wojskowy;
  • Nasila się najgroźniejsza z wojen, dotycząca wartości, przekonań i religii. Tysiące ton zrzucanego trotylu nigdy nie pokonają fanatycznej wiary krzewionej w milionach młodych umysłów, tym bardziej gdy ta wiara w słuszną sprawę i proroczy cel właśnie wprowadza się za miedzą;
  • Pękają polityczne spoiwa strefy euro i strefy Schengen w Europie, która zaczyna budować mury i się dzielić, rodząc nowe konflikty;
  • Pomimo sześciu lat polityki zerowych stóp procentowych i druku pieniądza, światowe rynki finansowe znajdują się na skraju przepaści. Minimalna podwyżka stóp procentowych przez Bank Rezerw Federalnych może okazać się sporym krokiem naprzód;
  • Kraje BRIC (Brazylia, Rosja, Indie i Chiny), które miały być  motorem napędowym światowej gospodarki w XXI wieku przeżywają ogromne problemy gospodarcze. Recesja w Rosji i Brazylii wyniesie około 5 procent, Chiny zmagają się z poważnym spowolnieniem gospodarczym, a nieoficjalne dane wskazują, że też mogą być na granicy recesji. Sytuacja jest na tyle poważna, że bank Goldman Sachs zamknął swój fundusz inwestujący w krajach BRIC.
  • Nasila się coraz bardziej bezpardonowa wojna w cyberprzestrzeni. Rządy wielu krajów z premedytacją zatrudniają i przygotowują najgroźniejszych na świecie hakerów, żeby wykorzystywać ich zarówno w obronie swojej cyberprzestrzeni, ale także do niewidocznych dla opinii publicznej ataków na inne państwa. Trzecia wojna światowe już trwa, toczą ją superkomputery i cyfrowi nadludzie. Banki, elektrownie atomowe, zakłady chemiczne czy linie lotnicze pozostaną bezpieczne tylko gdy rządy nie przekroczą kolejnej granicy. Po co bombardować inny kraj, gdy można dokonać cyber-ataku z podobnym skutkiem. Czy ta granica zostanie przekroczona w 2016 roku?
  •  Robotyzacja i komputeryzacja wchodzi w kolejną fazę, która będzie miała różnorakie skutki. Z jednej strony oznacza to radykalny wzrost wydajności pracy, jakości i olbrzymi postęp technologiczny. Ale są też i negatywne skutki. Do tej pory zakładaliśmy, że komputeryzacja pozbawi miejsc pracy co najwyżej kasjerki w sklepach i osoby dokonujące odprawy biletowej lub kontroli dokumentów na lotniskach. To faktycznie już się dzieje. Ale komputeryzacja idzie dalej. Komputer Watson stawie lepsze diagnozy od lekarzy, samochód Tesli nie tylko sam jeździ, ale też zbiorowo się uczy jak to robić lepiej, w telecentrach ludzi zastępują komputery.   Technologie stają się wrogiem człowieka pracy, który nie jest w stanie się przekwalifikować. Z drugiej strony kraje, które tworzą te technologie będą zbierały coraz większą część globalnych zysków.
  • Niska cena ropy prawdopodobnie się utrzyma, co z jednej strony będzie podtrzymywało wzrost gospodarczy, ale jednocześnie może doprowadzić do finansowej katastrofy w krajach eksporterach ropy naftowej. Trzeci rok recesji w Rosji może  zmusić ekipę Putina do nadzwyczajnych działań w obszarze geopolityki.
  • Prognozy wskazują, że w 2016 roku będziemy mieli do czynienia z licznymi anomaliami pogodowymi, zima może być gwałtowna i bogata w ataki silnego mrozu, szczególnie w USA.

Nie wiadomo które z tych ryzyk zmaterializują się w przyszłym roku i jaki to będzie miało wpływ na światową i polska gospodarkę. Ale jedno jest pewne, Polska będzie funkcjonowała w bardzo zmiennym, niestabilnym i kryzysowym globalnym środowisku. Dodatkowo pomiot Stalina będzie opluwał polski rząd w międzynarodowych mediach, utrudniając demokratycznie wybranej władzy realizację planów.

Jak zatem będzie wyglądała światowa i polska gospodarka w 2016 roku?  Niewielka podwyżka stóp procentowych w USA doprowadzi do dalszego umocnienia dolara i dalszego odpływu kapitału z rynków wschodzących, waluty tych krajów będą tracić. Chiny podejmą nadzwyczajne kroki w celu podtrzymania koniunktury, ale wzrost gospodarczy w kraju środka będzie dalej spadał. Nierównowagi na rynkach nieruchomości i pozostałych aktywów są zbyt duże, a skala złych kredytów ogromna, żeby powstrzymać rynkowe oczyszczenie tych wieloletnich zaniedbań. Strefa Schengen w praktyce przestanie działać, powstaną kolejne mury. Powrócą obawy o stabilność finansową krajów południa Europy, a Grecja opuści strefę euro, o kilka lat za późno. Wstrząsy na globalnych rynkach finansowych zmuszą Rezerwę Federalną do zaniechania planów dalszych podwyżek stóp procentowych, co może osłabić dolara w drugiej połowie roku. ECB będzie dalej drukowało euro i jeszcze bardziej obniży stopy. Niestety ta terapia, błędna od samego początku nie będzie działać. Świat uniknie recesji, ale globalny wzrost gospodarczy będzie bardzo niski.

Nasilający się konflikt z Państwem Islamskim będzie prowokował terrorystów i niestety Europa może doświadczyć kolejnych zamachów. Partie prawicowe będą dalej rosły w siłę. W Wielkiej Brytanii zwolennicy Brexitu uzyskają zdecydowaną przewagę w sondażach i wygrają lokalne wybory. Wizja wspólnej Europy odejdzie w niepamięć, a kanclerz Merkel w niesławie, jako grabarz strefy Schengen.

W Polsce PiS będzie wdrażał obietnice wyborcze. Banki i sieci handlowe zapłacą nowe podatki, rodziny wielodzietne dostaną wsparcie finansowe. Okaże się, że to wsparcie zaczyna stopniowo oddziaływać na naszą demografię, urodzi się więcej dzieci niż prognozowano. Przez chwilę emocje będzie wzbudzał wybór nowego prezesa NBP, ale okaże się że stanowisko obejmie przewidywalny kandydat, związany z PiS i prezydentem. Mniejsze emocje będą towarzyszyły wyborowi nowego szefa KNF. Polski kapitał w sektorze finansowym zyska silnego sojusznika.

Polskie miasta, które już stały się silnie umiędzynarodowione będą dalej odnosiły sukcesy: Warszawa, Kraków, Wrocław. Niestety mniejsze miasta doświadczą demograficznego tsunami, niektóre zmienią strategię rozwoju i dostaną nową szansę, inne będą na straconej pozycji. Dramat demograficzny w Łodzi będzie trwał, dopóki nie powstaną szybkie połączenia kolejowe, które uczynią z Łodzi sypialnię Warszawy. Ale to dopiero w kolejnej dekadzie.

Polskie firmy będą coraz skuteczniej zdobywać rynki zagraniczne, zostanie opracowana specjalna strategia rządowa wspierająca ekspansję polskich firm. Małe i średnie polskie firmy będą mogły działać sprawniej, minister rozwoju jest znany z tego, że wspiera takie firmy i że robi to skutecznie.

Pojawi się szansa na złamanie oporu uczelni publicznych przed reformami. Nie wiadomo czy nowy minister wykorzysta tę szansę, program PiS, świetny w wielu punktach jest najsłabszy w obszarze szkolnictwa wyższego. Ale jeżeli polscy  przedsiębiorcy zostaną doproszeni do procesu podejmowania decyzji (na przykład jako członkowie KEJN), to będzie szansa na znaczącą poprawę jakości badań naukowych, które będę wspierały polską gospodarkę. Liczba studentów z Ukrainy w Polsce będzie dalej szybko rosła, to tragedia dla Ukrainy, ale błogosławieństwo dla Polski.

Zostanie wdrożona nowa strategia rozwoju polskiej kultury. Nie będzie łatwo, bo tęczowi beneficjenci minionych ośmiu lat podniosą międzynarodowy krzyk. Ale w końcu zobaczymy produkcje finansowane z budżetu, które uczciwie pokazują polską historię i tradycję, a świat się dowie, że obozy koncentracyjne były niemieckie, a rotmistrz Pilecki był wielkim polskim bohaterem. Poznamy też prawdę o naszej najnowszej historii, być może wielu rodaków przejrzy na oczy.

To będzie trudny rok dla polskiej gospodarki. Zgodnie z moimi prognozami sprzed roku WIG20 spadł poniżej 2000 punktów, i niewiele wskazuje na zmianę trendu w 2016 roku. Na tym smutnym tle rosnąć będą akcje firm, które skutecznie zdobywają rynki zagraniczne i są innowacyjne. Wiele globalnych funduszy venture capital będzie coraz przychylniej spoglądało na Polskę. Po ośmiu latach katastrofy polskiej innowacyjności dojdzie do zmiany trendu. I nie będzie to miało nic wspólnego ze środkami unijnymi (które po części są winne katastrofie), ale będzie wynikało z działań samych firm.

Rola BGK ulegnie wzmocnieniu, stanie się bankiem rozwoju Polski z prawdziwego zdarzenia. Zamiast „ch.. dupa i kamieni kupa” będzie nowa strategia, i realne wsparcie rozwoju kraju. Zmianie ulegnie też rola NBP, który będzie wspierał BGK. Część rezerw walutowych zostanie wykorzystana do rozwoju potencjału ekspansji polskich firm za granicą. Na początku będzie z tego powodu medialna awantura nakręcana przez stalinowskiego pomiota, ale gdy pojawią się pierwsze sukcesy, wrzawa ucichnie.

PiS rozpocznie działania zmierzające do całkowitej likwidacji OFE. Doprowadzi to do dalszych spadków na giełdzie, ale środki zostaną wykorzystane w programach rozwoju gospodarki. 50 mld dolarów z NBP i 150 mld złotych z OFE dadzą silny finansowy impuls rozwojowy, ale odczujemy to dopiero w 2017 roku.  Oczywiście pojawią się patologie i złe decyzje, zawsze się pojawiają gdy urzędnicy podejmują znaczące decyzje finansowe. Być może profesjonalny system zarządzania tymi ryzykami pozwoli ograniczyć skalę patologii.

PO będzie na równi pochyłej, straci status drugiej partii w kraju. Nowoczesna i Nowa Lewica będą skutecznie konkurowały o pozycję na pudle, a przyszłości ruchu Kukiza będzie zależała od tego, czy będą w stanie się sprofesjonalizować.

Przeciętny Kowalski nie odczuje w 2016 roku poprawy swojej sytuacji, ale będzie to wynikało ze słabej globalnej koniunktury. Inflacja pozostanie niska, bliska zero, a wzrost gospodarczy nieco poniżej trzech procent.

Na koniec przypomnę wiersz z życzeniami noworocznymi, który napisałem w grudniu 2014 roku na swoim blogu www.rybinski.eu. Życzenia stają się jeszcze bardziej aktualne w obecnej sytuacji, na świecie i w Polsce.

Bankster pieniądz drukuje

Partia słupki masuje

Mówili o tym wiele

Sowa i przyjaciele

25 lat wolności

Odbite od sukna kości

Gdy w życia kasynie

Koryto i świnie

Idzie nowe ćwierćwiecze

Czekają nas ważne mecze

Demograficzny cios

Hamleta los

By w Wasze i Nasze gardła

Nuta ta sama zapadła

Popłyńmy mlekiem i miodem

Z polskim narodem

Bądźcie zdrowi, mądrzy bądźcie

A wybrani Polską rządźcie

Prawie i sprawiedliwie

Godziwie.

 

Related posts


What Trump election means for global economy?

The most important election in the world is over. USA has a new president Donald Trump. It will probably mean the following economic policies are implemented:

- lower taxes and, in the short-term higher public debt

- more spending on infrastructure, which US badly needs and higher military spending

- less globalization and more protectionist measures, such as tariffs and physical/legal obstacles to inward labor mobility. many policies will be targeted to slow China rise as new economic power, including declaring China a currency manipulator

- developing better economic relations with Russia, and at the same time advance US cybersecurity capacity to neutralize both Russia and China

- increasing incomes for poorest Americans, for example by higher minimum wage and tax credit

- changing the Fed chair, but continuing the policy of low interest rates

- destroying ISIS with more determination than so far, including new measures in the US (legal, intelligence and military)

- more investments in American energy sector, that could lead to further lowering of oil prices

Good summary of Trump proposals is here.

These policies are challenged by economists that support Democrats and by those who believe benefits of further globalization outweigh costs such as higher income disparity. I also believe that contrary to consensus forecast it means strong dollar as major global policy change increases risks and it leads to more investment is safe currencies. In short-term stocks will go down from already well overpriced levels.

It is now clear that globalization as we knew it in the past few decades is over. De-globalization, already under way, will accelerate.

Now it is time for many people to read Dani Rodrik (one of my favorite economists) 1997 book “Has globalization gone too far?” (free download). Already 20 years ago he wrote that too much globalization would lead to social disintegration, bad economics and bad governance.

 

Related posts


Spór o kluczowe wartości wymaga przeprowadzenia referendum

Czarny protest dotyczy kluczowych wartości na których będziemy budowali polskie społeczeństwo w kolejnych latach, a może nawet dekadach. Spór dotyczy światopoglądu i w uproszczony sposób można go opisać następująco. Z jednej strony mamy zwolenników modelu rodziny singla, dwóch partnerów (różnej lub tej samej płci) plus piesek lub kotek, co najwyżej jedno dziecko. W takiej rodzinie głównym celem kobiety jest realizacja zawodowa, ma ona prawo do częstej zmiany partnerów i pełnego decydowania o swoim życiu, w tym o tym czy chce urodzić poczęte dziecko czy nie, z reguły w wieku 30+. W tym modelu odrzuca się chrześcijańskie wartości, w tym wartość życia poczętego. Z drugiej strony mamy osoby widzące rolę kobiety przede wszystkim jako matki, dwójki lub więcej dzieci. W takiej rodzinie to mężczyzna ma obowiązek zarobić na utrzymanie, a ważną rolą kobiety jest prowadzenie domu. W tym modelu jest miejsce na karierę zawodową kobiety, ale nie jest to priorytet. Ten model rodziny  jest budowany na chrześcijańskiej tradycji Polski  i ogranicza wolność podejmowania decyzji przez kobietę gdy dotyczy to życia poczętego.

Gdy spór dotyczy kwestii ekonomicznych, można się spierać, można przytaczać argumenty merytoryczne. Gdy spór dotyczy kwestii światopoglądowych, tam dyskusja nie jest możliwa, jest bezcelowa i oznacza stratę czasu, bo argumenty są budowane na emocjach, a nie na rozsądku. Bo nawet jeśli ktoś powie, że model tradycyjnej rodziny jest potrzebny żeby naród polski nie wyginął demograficznie, to ktoś inny odpowie że wolny wybór kobiety jako wartość jest ważniejszy niż zła demografia.

W kraju demokratycznym kwestie światopoglądowe powinny być rozstrzygane w sposób demokratyczny. Dlatego proponuję rozpisanie referendum w tej sprawie, niech suweren – Naród – się wypowie. Wierzący katolik nie będzie miał problemu z opowiedzeniem się za drugim modelem – tradycyjnej rodziny, pozostali będą mogli zająć stanowisko zgodnie ze swoimi przekonaniami.

Related posts


Drukarze przyszłości

W tym tygodniu mamy wysyp ostrzeżeń przed bankructwem Deutsche Banku, fundusze arbitrażowe wycofują z DB swoje środki. Dlatego przypominam mój tekst który został opublikowany w tygodniku wSieci w czerwcu 2013 roku. Tłustą czcionką moje ówczesne ostrzeżenia dotyczące DB.

* * *

Cztery największe gospodarki świata oraz strefa euro prowadzą operację masowego druku pieniądza przez banki centralne.  W minionych pięciu latach Fed i EBC dodrukowały odpowiednio około dwa biliony dolarów i dwa biliony euro, Fed dalej drukuje w tempie 85 mld dolarów miesięcznie, Bank Japonii drukuje jeny w tempie 75 mld dolarów miesięcznie. Wielka Brytania również drukuje funty, a Chiny wspierają wzrost przez bardzo agresywna politykę ekspansji kredytowej.

Na czym polega ten druk pieniądza. W normalnych czasach bank centralny pożyczał bankom komercyjnym, czyli takim które zajmowały się obsługą firm i ludności, pieniądze pod zastaw wartościowych aktywów.  Najczęściej tymi aktywami były obligacje rządu, uznawane za bardzo bezpieczne. Jednak te pożyczki pod zastaw były niewielkie, ponieważ banki komercyjne finansowały akcję kredytową przede wszystkim z zebranych lokat od ludności i tych firm, które miały nadwyżki środków finansowych. Ale czasy się zmieniły. Obecnie skala zebranych depozytów już w żaden sposób nie ogranicza działalności banków, one po prostu decydują ile kredytu i komu udzielić, jakich inwestycji dokonać, i po podjęciu tych decyzji po prostu zwracają się do banku centralnego żeby im dostarczył odpowiednią ilość dolarów, euro, jenów czy funtów oprocentowanych na blisko zero procent dla realizacji tych inwestycji. I banki centralne dostarczają kolejne miliardy, prawie bezkosztowo, bo w tym celu nie trzeba nawet drukować banknotów, tylko wystarczy kilka razy kliknąć myszą, i na rachunkach banków komercyjnych prowadzonych w banku centralnym pojawiają się kolejne miliardy.

Te liczby mogą zawrócić w głowie, bilion tu, bilion tam, to mnóstwo pieniędzy. Na przykład PKB niemieckiej  gospodarki wynosi 2,7 biliona euro, a Polskiej około 400 miliardów euro. Ale to i tak tylko namiastka tego co się naprawdę dzieje na rynkach finansowych. Według raportu rocznego Deutsche Banku, największego banku niemieckiego, na koniec grudnia  2012 roku ten bank miał zawarte transakcje na instrumentach pochodnych na kwotę ponad 55,6 bilionów euro. Powtórzę, na kwotę 55 tysięcy sześciuset miliardów euro. Część tych transakcji była wyceniana z zyskiem, część ze stratą i efekt netto dla Deutsche Banku to była pozytywna wycena na kwotę 20 mld euro. A to tylko przykład jednego banku, podobna skalę działania ma amerykański JP Morgan. Finansiści argumentują, że te wielkości nie mają znaczenia, bo bardzo często bank zawiera transakcje w taki sposób, że jedna ubezpiecza drugą, więc nie ma ryzyka rynkowego. Zgadam się, w normalnych czasach nie ma, ale żyjemy w czasach nienormalnych i wystarczy, że część transakcji nie zostanie rozliczona (na przykład z powodu bankructwa kontrahenta) i może ruszyć domino, w którym poszczególne kostki mają wagę bilionów dolarów i euro. Nie miliardów, tylko bilionów.

W skali świata już nikt nie ogarnia skali ryzyka, które jest związane z tą piramidą finansową zbudowaną przez największe banki świata za pomocą instrumentów pochodnych. A ponieważ nikt już tego nie ogarnia, to bankierzy centralni podjęli decyzję, żeby drukować pieniądze na olbrzymią skalę, aby podtrzymać tę piramidę. Gdyby jeszcze w międzyczasie podjęto działania naprawcze, żeby ograniczyć wielkość tej piramidy finansowej, ale tak nie jest. W raporcie rocznym za 2007 rok, czyli tuz przed wybuchem kryzysu finansowego, Deutsche Bank informował, że wartość nominalna transakcji zawartych na instrumentach pochodnych wynosi 47,2 biliona euro. Czyli minęło pięć lat kryzysu i skala transakcji na instrumentach pochodnych tylko w tym jednym banku  wzrosła o ponad 8 bilionów euro. O ponad 8 tysięcy miliardów euro. Piramida finansowa cały czas puchnie. Zwykli ludzi pracujący w fabrykach, czy w sklepach, którzy operują kwotami po kilkadziesiąt złotych czy euro, może kilkaset, gdy trzeba zapłacić ratę za kredyt, nie mają pojęcia, że świat jest zakładnikiem kilkudziesięciu banków, które operują miliardami i bilionami. Dopiero jak się dostrzeże skalę tych operacji finansowych można zrozumieć dlaczego banki centralne drukują pieniądze bez opamiętania w jakimś psychodelicznym transie. Bo panicznie boją się sytuacji, a której jeden z tych wielkich banków miałby problemy z rozliczeniem transakcji zawartych na biliony euro czy dolarów. Rację miał Richard Bookstaber, który spędził całe życie na Wall Street jako szef ryzyka w kilku bankach i funduszach hedgingowych, którego zespół wygenerował krach na giełdzie w 1987 roku, gdy nazwał swoją książkę „Demon którego sami stworzyliśmy”. I teraz ten demon-bankster niszczy światową gospodarkę.

Żeby zrozumieć co wyniknie z tego drukowania pieniędzy trzeba dostrzec gdzie te pieniądze trafiają, a do kogo nie trafiają. Po pierwsze skala pożyczek zaciągniętych przez fundusze hedgingowe na spekulacje finansowe jest największa do 2004 roku. Pożyczki inwestorów zaciągnięte w USA na spekulacje akcjami osiągnęły największy poziom w historii, 384 miliardy dolarów. Na rynku nieruchomości w USA ponowie mamy bańkę spekulacyjną, duzi inwestorzy finansowi kupują mieszkania tysiącami, na przykład fundusz Blackstone kupił 16,000 mieszkań.  Oprocentowanie obligacji wysokiego ryzyka, tzw. śmieciowych,  spadło poniżej 5 procent, najniższego w historii, co oznacza, ze inwestorzy na pewno stracą dużą część zainwestowanych w nie pieniędzy. Obligacje rządów które mają szybko rosnący dług publiczny i zmierzają w kierunku bankructwa są masowo kupowane w celach spekulacyjnych, a firmy emitują coraz więcej obligacji pozbawionych jakichkolwiek zabezpieczeń, te emisje sięgnęły rekordowych rozmiarów, co oznacza olbrzymie straty w przyszłości dla inwestorów. Po prostu wielcy gracze uznali, że banki centralne będą drukowały pieniądze bez końca, więc warto pożyczyć te środki oprocentowane na pół procent i ulokować w dowolne inwestycje które dają wyższą stopę zwrotu. Bez względu na ryzyko tych inwestycji. I ta mega spekulacja, w skali jakie jeszcze świat nie widział, przypiera na sile.

Już wiemy gdzie trafiają wydrukowane pieniądze. A dokąd nie trafiają? W strefie euro spada kredyt dla firm i spada kredyt konsumpcyjny. Czyli pieniądze nie trafiają do realnej gospodarki. Nic więc dziwnego, że przy takiej skali druku pieniędzy nie ma inflacji w gospodarce. Bo skoro pieniądze nie trafiają do gospodarki, to skąd ma się wziąć inflacja. W wielu sektorach wręcz pojawiła się deflacja, mam na myśli ceny producentów, którzy nie mogą sprzedać swoich towarów. Ale za to mamy potężną inflację na rynkach finansowych, rosną ceny akcji, obligacji, innych aktywów finansowych, te ceny oderwały się od realiów ekonomicznych i lewitują gdzieś w stratosferze spekulacji.

W ten sposób drukarze pieniędzy próbują nam wydrukować przyszłość. Upadek Lehman Brothers pokazał co może stać się ze światowym systemem finansowym gdy jeden z banków zacznie mieć problemy. Ale zamiast rozpocząć surowy program sanacji i zmusić banki do zmniejszenia skali operacji i uproszczenia działalności, pozwolono im na dalsze pompowanie bilionowych balonów spekulacji na instrumentach pochodnych. A paliwem do wzrostu spekulacji są właśnie drukowane pieniądze, które zasilają banki, a nie realną gospodarkę.

Ta sytuacja przypomina szaloną imprezę. Jej uczestnicy, w większości banksterzy ubrani w garnitury po 50 tysięcy dolarów, leżą zamroczeni alkoholem we własnych rzygowinach i ekskrementach. Luksusowe apartamenty na najwyższym piętrze społecznej hierarchii są całkowicie zdemolowane. U wielu banksterów poziom stężenia alkoholu we krwi przekroczył dawki, które może wytrzymać tylko mieszkaniec Czukotki. A banki centralne zamiast przysłać ekipę z Kolskiej, która wyleczy towarzystwo lodowatym prysznicem i paroma plaskaczami,  przysyła dilera który ustawia białe ścieżki, wcale nie z cukru pudru. Potężne wdechy przez wydepilowane nozdrza i impreza znowu się zaczyna. Teraz obserwujemy właśnie to stadium imprezy, fazę euforii po potężnej dawce narkotyku. Tylko co dalej. Kolejne działki, które trzeba będzie zwiększać, aż do zgonu. Osoby postronne, które słyszą odgłosy orgii dobiegające z najwyższego piętra piramidy społecznej mogą się dziwić dlaczego elity finansowe świata zachowują się w tak nieodpowiedni sposób. Ale zdziwią się jeszcze bardziej gdy zobaczą, że ta impreza odbywa się w całości na koszt niższych pięter, że aktorki teatru Bunga Bunga, narkotyki, szampan do 10 tysięcy dolarów za butelkę, kawior i homary zostały opłacone z ich ciężko zarobionych pieniędzy, wystanych w kasie w supermarkecie lub na taśmie, produkującej Porsche dla banksterów. Wiele osób może postulować, że lepiej uwolnić ten świat od banksterów, niech się zaćpają na śmierć, niech ten system runie, i na tych ruinach zbudujemy nowy, lepszy świat, bez bansterów. Tylko nikt nie wie jakie będą koszty, czy spadające na samo dno elity finansowe świata nie pociągną ze sobą wszystkich innych. W najbliższych latach lub kwartałach przekonamy się o tym na własnej skórze.

Related posts


Rok rządów PiS i znaczący skok innowacyjności

Właśnie pojawił się najnowszy ranking konkurencyjności World Economic Forum, tworzony na podstawie opinii prezesów firm. Tabela powyżej pokazuje miejsce Polski w kategorii 12-tej tego rankingu – innowacyjności. Widać jak po ośmiu latach niszczenia polskiej innowacyjności przez rząd PO-PSL, ta teraz powoli się odradza.

Największym wyzwaniem pozostaje aktywność zakupowa rządu, który powinien kierować się nie ceną, ale innowacyjnością kupowanej technologii, najlepiej od polskich firm. Drugie wyzwanie to polskie uczelnie, które stoją plecami do biznesu (poza nielicznymi wyjątkami). Tutaj potrzebna jest prawdziwa rewolucja. Zobaczymy czy minister Gowin da radę mafii profesorskiej, broniącej status quo konfitur (poza nielicznymi wyjątkami).

Zwróćmy też uwagę na potwierdzenie mojego argumentu dokumentowanego przez lata danych. Środki unijne źle inwestowane niszczą innowacyjność. Mamy w 2016 roku dziurę w środkach unijnych, a innowacje firm w B+R silnie rosną. Wiem że obecne kierownictwo Ministerstwa Rozwoju rozumie to wyzwanie i mam nadzieję, że nowa fala środków unijnych na innowacje będzie mądrzej inwestowana.

Related posts


Największe wyzwanie rządu PiS

Jakiś czas nie pisałem na blogu, byłem zajęty reformowaniem największej uczelni ekonomicznej w Kazachstanie (www.narxoz.kz) i kilkoma projektami naukowymi.

Patrzę z dystansu na to co się dzieje w Polsce i widzę, że dobrze się dzieje. Jest niezły jak na standardy europejskie wzrost gospodarczy, najniższe  od wielu lat bezrobocie, coraz więcej polskich firm odnosi sukcesy międzynarodowe, nawet polska piłka odbiła się od dna. Wróciłem na tydzień do Warszawy po ośmiu miesiącach pobytu w za granicą i widzę dobrą zmianę.

Od wielu lat piszę o katastrofie innowacyjności w Polsce, za co winę ponosi poprzedni rząd PO-PSL, który zmarnował środki unijne na wspieranie innowacyjności (ponad 40 mld złotych) Najnowsze dane potwierdzają tę diagnozę, i chociaż widać pierwsze jaskółki poprawy, ta sfera pozostaje największym wyzwaniem dla rządu PiS. Spójrzmy na dwa źródła danych, raport o konkurencyjności World Economic Forum (filar 12 innowacyjność) i raport GUS o działalności innowacyjnej polskich firm.

Poniższa tabela przedstawia dane z raportów WEF z lat 2006-2015. Widać, że poprzedni rząd w dalszym ciągu niszczył innowacyjność (spadek w rankingu na 91 miejsce) ale nieco lepiej radziły sobie polskie firmy (awans z 98 na 84 miejsce). Lepsza jest też dostępność naukowców i inżynierów (awans z 62 na 53 miejsce). Ogólnie poprawiliśmy swoją pozycję na świecie z 72 na 64 miejsce, ale jeszcze dekadę temu zajmowaliśmy 44 miejsce.

Według danych GUS w 2014 roku spadek innowacyjności został zatrzymany, ale pozostaliśmy na dnie.

Udział firm prowadzących działalność innowacyjną był bardzo niski:

Udział przychodów z towarów innowacyjnych w przychodach ogółem był niski:

 

 Nieco wzrosły nakłady na innowacyjność w firmach przemysłowych, ale jak pokazują powyższe wykresy, z marnym skutkiem. Nakłady na innowacyjność w usługach spadły.

Znam dobrze obecnych ministrów i wiem, że to profesjonalna ekipa, która rozumie skalę wyzwań. To duża różnica w porównaniu z poprzednią ekipą. Gdy przedstawiałem raport o innowacyjności na II Kongresie Innowacyjnej Gospodarki, pokazywałem że mamy katastrofę i co trzeba zrobić, żeby to zmienić. Była obecna połowa rządu, i zamiast podjąć merytoryczną dyskusję to się obrazili. A autorami raportu byli ludzie nauki i biznesu, którzy dobrze rozumieli co trzeba zmienić. Cóż takie wtedy były czasy.

Podsumowując. Zamieszanie wokół Trybunału Konstytucyjnego nie ma żadnego znaczenia, poza medialnym. Natomiast poprawa innowacyjności polskiej gospodarki ma fundamentalne znaczenia dla przyszłości Polaków. I na tym powinien się skupić rząd PiS.

Related posts


European Union of Nuts

In 2013 I wrote a paper called European Union of Nuts. I showed that the current EU governance model is wrong, may lead to the EU collapse, to raise of nationalisms and even a war between European countries in the future cannot be ruled out. While the paper was ranked among the top ones by number of downloads on SSRN research network at that time, it has not attracted a wider discussion in political circles.

However, now it is clear to everyone that the present EU governance model is bankrupt, and without major reform EU will not survive. At the same time the wish of Scotland and North Ireland to remain in the EU calls for a completely new model of EU governance.

My brief concept paper proposed a far-reaching institutional reform of the European Union. All EU regions in NUTS1 classification should have local presidential and parliamentary elections. All elected presidents will form the new EU Council with 97 members. This will be the new EU parliament. Then Council members will elect among themselves the EU Executive Board, which will be the EU government. The existing EU bodies: the Commission, Council, Presidency and Parliament will cease to exist. The new EU Council and the EU Executive Board will have a wide range of competences to design and implement EU-wide policies.

I we do not reform the institutional setup of the EU, the once very powerful economic giant will turn in the European Union of nuts, who destroyed their own future.

Related posts