Jakie są efekty zerowych stóp procentowych?

Na to pytanie odpowiada mój dzisiejszy artykuł w Rzeczpospolitej.

Related posts


Podatkowe refleksje z Chorwacji

Chciałem napisać jak wspaniale wypoczywa się na wyspie Brac w Chorwacji, ale właśnie dostałem maila i nie mogłem się powstrzymać, poniżej zestawienie z tego maila:

To zestawienie pokazuje, że w Polsce podatkami gnębi się biednych ludzi, to zresztą wynika z naszej tradycji gdy klasa szlachty próżniaczej, moczymordów i opojów, łupiła chłopów. I tak zostało, klasa panująca polityków-urzędników łupi podatkami biedniaków. Jako dowód, poniżej zestawienie z mojej książki, Ekonomia w matriksie, która ukaże się w październiku. Pokazuję jakie podatki połaci bogaty i biedny w Polsce (jako odsetek dochodów brutto):

W przypadku biednego prawie 60 procent zarobionych pieniędzy zjadają mu składki i podatki, a bogatemu nieco ponad 1/3.

A tutaj jest link do mojego artykułu w sobotniej Rzeczpospolitej, na temat braku postępu technologicznego w polskiej administracji publicznej.

Related posts


Ostatnie ostrzeżenie

Raghuram Rajan, prezes Banku Centralnego Indii i były główny ekonomista MFW ostrzega, że nadciąga krach na rynkach finansowych. Podobnie ostrzegał przed poprzednim kryzysem, wtedy też nikt nie słuchał, bo przecież grała muzyka, wiec trzeba było tańczyć. Tutaj jest link do dzisiejszego artykułu w Financial Times, który cytuje fragment wywiadu z Rajanem. Tylko dla inteligentnych. Reszta niech bierze kredyty na nowe mieszkania, najlepiej we frankach lub jenach i kupuje akcje.

Related posts


Narody senioralne

Dzisiaj Financial Times opublikowało raport jednej z agencji ratingowych, która pokazuje grupę krajów senioralnych, czyli takich w których seniorzy stanowią lub wkrótce będą stanowić ponad 20 procent populacji. Chociaż artykuł nie wymienia Polski, to – jak pokazuje wykres powyżej zaczerpnięty z prezentacji firmy EY – nasz kraj szybko dołączy do tej grupy.

Obecnie mamy okres dywidendy demograficznej, czyli najwyższego w historii udziału ludzi w wieku produkcyjnym w populacji, co niestety w kolejnej dekadzie dramatycznie się zmieni na niekorzyść. O tym z czym to się wiąże pisałem tutaj i mówiłem tutaj. Nadciąga demograficzne tsunami, które zdemoluje polską gospodarkę i finanse publiczne.

Related posts


Coś wisi w powietrzu

Robi się gorąco i coś wisi w powietrzu. I bynajmniej nie chodzi mi o sierpniowe upały i burze, tylko o globalną sytuację gospodarczą i finansową:

  • Włochy znowu są w recesji, Francja za chwilę będzie, z Niemiec mamy dane wskazujące że ten kraj też zaczyna dostawać zadyszki
  • Wojna handlowa z Rosją po pewnym czasie, jak zadziała efekt mnożnikowy, może zepchnąć Europę ze ścieżki stagnacji w recesję
  • Zaczynają pękać bańki na niektórych rynkach (obligacje śmieciowe)
  • Tempo narastania niektórych baniek przyspiesza (ostatnia faza), na przykład rynek nieruchomości w jukeju czy rynek pożyczek studenckich w USA
  • Upadł drugi największy bank Portugalii, na razie nie ma efektu domina, ale to tylko kwestia czasu
  • Fed konsekwentnie przestaje drukować dolary
  • W Chinach sypie się prawie wszystko (rynek nieruchomości, rynek kredytów, rynek obligacji korporacyjnych)
  • Mamy epidemię eboli, które szybko się rozszerza na kolejne kraje
  • Armia rosyjska stoi na granicy z Ukrainą, wojna lądowa to tylko kwestia czasu.

Jakie mamy wiadomości dobre dla rynków w krótkim okresie:

  • EBC może obniżyć stopy procentowe do jeszcze bardziej ujemnych poziomów i rozpocząć operację masowego skupu obligacji rządowych

Oj tam, oj, tam. Jakoś to będzie. Co nie?

Related posts


Wznowione śledztwo w sprawie Smoleńska

Sąd zdecydował o wznowieniu śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej. Przy tej okazji warto przypomnieć o raporcie ZEN (Zespołu Ekspertów Niezależnych), który ukazał się Rzeczpospolitej w rocznicę katastrofy i którego byłem współautorem. W raporcie zostało uzasadnione, dlaczego premier Tusk i ówczesny minister Klich powinni zostać niezwłocznie postawieni przed Trybunałem Stanu, warto sięgnąć do tego raportu. Ponadto pokazaliśmy,  oraz co się będzie działo w państwie polskim, jeżeli tak się nie stanie. Taśmy prawdy ilustrują dobitnie, że mieliśmy rację. Można tylko mieć nadzieję, że normalne standardy demokracji i państwa prawa zostaną wprowadzone po wyborach 2015 roku.

Related posts


Economics 101- pieniądz

Każdy student ekonomii i finansów uczy się o pieniądzu. W zasadzie wszystkie podręczniki, nawet te najlepsze mówią to samo, zaczynają od standardu złota (lub bimetalu) przechodzą przez dolarowy parytet złota do pieniądza papierowego. Niektórzy jeszcze pokazują, że od czasu wprowadzenia pieniądza papierowego mamy eksplozję inflacji, co ilustruje poniższy wykres, przedstawiający poziom cen w Wielkiej Brytanii w minionych 350 latach. Komentarz jest zbyteczny, tak długo jak pieniądzem był metal, ceny były stabilne. Gdy pieniądzem stał się papier, a ostatnio zapisy na serwerach bansterów, ceny poszybowały do góry.

 

 

Książki do ekonomii z reguły mówią o kilku funkcjach pieniądza, w tym o trzech podstawowych: służy jako jednostka liczenia wartości (coś jest warte ileś tam pieniędzy), jak środek wymiany (kupując wymieniamy pieniądze na towar) i jako wartość zachowania i pomnażania majątku (bo przecież oszczędności trzymamy w pieniądzu, najczęściej w banku, a nie w lodówkach czy kilogramach cukru).

Potem podręczniki podają błędną teorię kreacji pieniądza, która idzie mniej więcej tak: pan Józek musi przynieść depozyt do banku, założmy ze jest to 100 złotych, a bank odprowadza 2 złote do banku centralnnego w postaci rezerwy a 98 złotych odpożycza panu Czesiowi, który płaci za kalosze, a sprzedawca kaloszy, pan Wiesio lokuje te środki na swoim koncie. Teraz kolejny bank ma 98 złotych pana Wiesia, które może odpożyczyć panu Zenkowi,…. i tak dalej.  Z jednego depozytu pana Józka nagle namnożyło się kredytów i depozytów.Prawidłowa teoria jest inna.

Read more

Related posts


Economics 101 – sitwa

 

Źródło zdjęcia: Superexpress

Z cyklu Economics 101 dzisiaj zajmiemy się ważnym pojęciem w ekonomii, które ostatnio, zasłużenie, robi karierę w Polsce. To pojecie to sitwa. Zacznijmy od definicji. Sitwa to rządząca większość wraz z ich znajomymi oraz powiązanymi z nimi firmami, które czerpią korzyści z faktu, że politycy należący do sitwy decydują kto ma dostęp do wielu zasobów publicznych. Decydują kto ma wygrać przetarg, kto ma być prezesem w firmie kontrolowanej przez sitwę, w jakiej gazecie ten prezes umieści ogłoszenie na całą stronę, żeby należąca do sitwy gazeta uniknęła bankructwa. Sitwa decyduje, żeby dzieci uczyły się w szkołach o tym, że rządy sitwy są dobre dla kraju i że wartości wyznawane przez sitwę, na przykład dotyczące promowanego wielofunkcyjnego odbytu, są wartościami uniwersalnymi.

Jak widać członkowie sitwy są bardzo zajęci i wykonują wiele ważnych dla sitwy czynności. Jak można ocenić tę działalność z punktu widzenia ekonomii? Przypomnijmy, że ekonomia ocenia dane rozwiązanie abstrahując od kwestii moralnych czy obyczajowych . Nas, ekonomistów, interesuje wyłącznie efektywność analizowanych działań, a do analizy stosujemy metodę liczenia kosztów i korzyści (ang. cost-benefit analysis) Zajmijmy się zatem ekonomiczną analizą efektywności działań sitwy na przykładzie jednego z typowych działań sitwy:

Wybór członka sitwy na prezesa firmy kontrolowanej przez sitwę

Sitwa wybiera daną osobę na ważna funkcję nie dlatego, że jest merytorycznie przygotowana do tej roli, ale dlatego że jest ważna w sitwie i musi dostać fuchę. Taka osoba powoduje, że firma zarabia mniej pieniędzy niż w sytuacji, gdy prezesem jest ktoś kompetentny, więc udziałowcy tej firmy dostają mniejsze dywidendy. Koszty w takiej firmie są większe, bo prezes musi opłacić członków sitwy, zatrudniając ich za wysokie pensje w firmie, lub kupując od firm z sitwy usługi i towary po zawyżonych cenach. Zatem na pierwszy rzut oka wydaje się, że dojenie przez sitwę wielkiej państwowej firmy przynosi olbrzymie straty.

A rzetelny ekonomista nie zatrzyma się w pół drogi i liczy dalej. Prezes i duża grupa członków sitwy zatrudnionych przez prezesa otrzymuje bardzo wysokie pensje, to jest dla nich korzyść, bo gdyby nie byli w sitwie to prawdopodobnie byliby bezrobotni, lub pracowali za ułamek tego, co obecnie. Sytuacja, gdy firma słabo się rozwija z powodu nieudolnego prezesa oznacza, że na konkurencyjnym rynku lepiej rozwija się inna, konkurencyjna firma. Strata jednej firmy jest zyskiem drugiej. Oczywiście może się zdarzyć, że konkurencja jest z innego kraju, ale to są już oceny moralne a nie ekonomiczne, a my zajmujemy się wyłącznie efektywnością ekonomiczną. Zamówienia zlecane firmom członkom sitwy po zawyżonych cenach powodują, że te firmy mają wyższe zyski, a ich udziałowcy wyższe dywidendy.

Do kosztów należałoby doliczyć fakt, że inna osoba, świetnie przygotowana merytorycznie nie została prezesem firmy, a powinna gdyby nie było sitwy. Ale taka świetnie przygotowana osoba z pewnością znajdzie dobrze płatną pracę gdzie indziej, więc efekt dla analizy efektywności jest zero.

Zatem wygląda na to, że koszty działania sitwy dla otoczenia dokładnie równoważą się z korzyściami, które uzyskują członkowie sitwy. W analizie efektywności abstrahujemy od tego, czy jest sprawiedliwe, żeby zabierać jednemu (nienależącemu do sitwy) i dawać drugiemu (należącemu do sitwy). Na przykład, jeżeli zabierzemy 10 byłym powstańcom po połowie emerytury (czyli po 800 złotych) i damy 8000 złotych ich oprawcy, byłemu członkowi UB, tak żeby teraz miał 16,000 złotych emerytury, to z punktu widzenia wpływu na zamożność narodu polskiego nie ma to znaczenia, zamożność pozostała bez zmian, więc obie alokacje dochodu są równie dobre. Oczywiście takie działania są moralnie naganne, ale moralność to już nie jest domena ekonomii.

Ale wróćmy do sitwy. Jaki jest efekt netto wpływu działań sitwy na zagregowane bogactwo narodu? Otóż nie jest zero, jak sugeruje powyższa uproszczona analiza, tylko jest ujemy. Podstawowym kosztem ekonomicznym funkcjonowania sitwy jest fakt, iż setki tysięcy (a może nawet miliony, zależy od wielkości kraju) ludzi zamiast zająć się tworzeniem firm, pozyskiwaniem odpowiednich kwalifikacji, zużywa wiele cennego czasu, żeby dostać się do sitwy. To są miliardy zmarnowanych godzin, które mogłyby zostać wykorzystane do tworzenia PKB kraju. I to jest prawdziwy koszt wpływu sitwy na kraj. I jest olbrzymi, w przypadku Polski z pewnością liczony w miliardach złotych.

Podsumowując, gdyby w kraju nie było sitwy, kraj były o wiele zamożniejszy. Ale nie dlatego, że sitwa okrada firmy z pieniędzy, a obywateli z podatków. Tylko dlatego, że miliony ludzi marnują czas na próby dostania się do sitwy.

Related posts


TV: poziom sygnału a poziom szumu

 

Related posts


Economics 101 – podatki

W mediach pojawiły się doniesienia, że pracownicy skarbówki generują olbrzymie dochody dla budżetu. Ministerstwo finansów policzyło, że każda złotówka wydana na koszty aparatu skarbowego skutkowała wpływem dla budżetu w wysokości 58 złotych. Czyli każdy z 39 tysięcy zatrudnionych w aparacie skarbowym przyniósł budżetowi roczny zysk w wysokości ponad 4,7 miliona złotych, chwali się ministerstwo finansów. Nie wiem, czy mój były student i współpracownik, obecny minister finansów widział ten komunikat przez jego publikacją, ale jeżeli tak było, to znaczy, że ma braki w wykształceniu ekonomicznym, co niestety źle świadczy także o mnie. Wyjaśnijmy dlaczego.

Dochody podatkowe rządu nie są wartością samą w sobie, to po porstu przesuwanie pieniędzy z jednej kieszeni do drugiej. Możemy sobie wyobrazić następująca regułę. Uchwalono nowe przepisy, obywatele Polski zamieszkali pod nieparzystymi numerami muszą zapłacić jednorazowy roczny podatek na rzecz obywateli zamieszkałych pod parzystymi numerami w wysokości 10,000 złotych. Ten przepis byłby oczywiście witany z radością przez parzystych i z nienawiścią przez nieparzystych. Bogactwo narodowe w wyniku uchwalenia takiego przepisu nie wzrośnie ani o złotówkę, po prostu jedni staną się bogatsi kosztem innych. A teraz wyobraźmy sobie, że zabieramy 10,000 złotych nieparzystym, dajemy 5,000 parzystym, a 5,000 wysyłamy na Marsa, żeby zielonym ludzikom żyło się lepiej. To właśnie ma miejsce obecnie, taką funkcję pełni skarbówka. Przesuwa pieniądze od jednych do drugich, przy okazji marnując część pieniędzy. Dlatego im mniej pieniędzy na pracownika przesunie skarbówka, tym lepiej, bo mniej się zmarnuje.

Oczywiście nie mogę wykluczyć, że Polacy czerpią olbrzymią satysfakcję z dokarmiania zielonych ludzików, i że w związku z tym marnowanie takiej fury pieniędzy ma sens. Ale równie prawdopodobna, a może nawet bardziej, jest hipoteza, że system w którym nieparzyści płacą 10,000 rocznie parzystym byłby bardziej efektywny (płacę sąsiadowi z lewej, bez kosztów administracji) , niż obecny system zatrudniający 39 tysięcy urzędników skarbowych.

Related posts