Ponieważ w mediach masowych doszło do przekłamań, przypominam, że moja propozycja stypendium demograficznego dotyczy nowo narodzonych dzieci i kosztuje w pierwszym roku 6 mld złotych, przy założeniu że liczba urodzeń wzrośnie z 400 do 500 tysięcy dzieci. W związku z dużym zainteresowaniem problemem finansowania proponowanych przeze mnie stypendiów demograficznych, wyjaśniam, że są co najmniej trzy źródła, skala ich wykorzystania zależy od zdolności do osiągnięcia kompromisu w ramach przetargu równych grup interesów.

1. Przesuniecie wydatków budżetowych (SFP), oceniam możliwą skalę takiego przesunięcia na około 30 mld złotych rocznie. W tym ograniczenie tych wydatków o charakterze socjalnym które trafiają do osób które nie są ubogie. Możliwe ograniczenie bardzo wysokich emerytur (konieczne szacunki ZUS, ryzyko że TK uzna propozycję za sprzeczną z konstytucją).

2. Likwidacja części ulg podatkowych z listy opracowanej przez MF, tych które zostały ocenione jako nie realizujące żadnych celów gospodarczych i społecznych, a które wynikają z dużej siły przetargowej grup nacisku w przeszłości.

3. Jeżeli w ramach budżetu przesunięcia na konieczną skalę nie będą możliwe, to wtedy sfinansowanie brakującej części z drugiego filara, czyli ze środków zgromadzonych w OFE. Wtedy emerytury obecnego pokolenia pracujących będą niższe (mniejszy drugi filar), ale jednocześnie zmaleje ryzyko bankructwa pierwszego filara, bo będzie więcej dzieci i potem więcej płatników składek ZUS.

W mojej ocenie te trzy źródła wystarczą aby w całości sfinansować propozycję stypendium demograficznego i poprawy dostępności infrastruktury opieki nad dzieckiem (żłobki i przedszkola).