Będzie obniżka stóp procentowych

We wszystkich trzech obszarach, które wpływają na decyzje NBP mamy silne sygnały wskazujące na szybką i znaczną obniżkę stóp procentowych:

  • inflacja utrzymuje się blisko zera, a rosyjskie embargo na polską żywność i być może inne produkty może inflację jeszcze obniżyć
  • dzisiejsze PMI w przemyśle na poziomie poniżej 50 wskazuje na zbliżające się spowolnienie gospodarcze
  • przewaga poparcia dla PiS nad PO wzrosła do rekordowych poziomów, a taśmy prawdy sugerowały, że NBP zrobi bardzo wiele żeby PO wygrało wybory

Zatem rośnie prawdopodobieństwo, że stopy NBP spadną poniżej 2 procent i że w ciągu kilku miesięcy rozpocznie się skup obligacji rządowych przez bank centralny, oczywiście najpierw Sejm musi uchwalić odpowiednią ustawę, która już jest w parlamencie i prawdopodobnie zostanie szybko przyjęta przez większość sejmową PO-PSL. Przeciw obniżce stóp działa tylko spadek wartości złotego, ale ten spadek musiałby sięgnąć jeszcze 10-15 procent, żeby przynieść pożądane skutki ekonomiczne.

 

Related posts


Kilka gorzkich słów na temat embarga

Rosja wprowadziła embargo na polskie warzywa i owoce, ponieważ tamtejsze służby weterynaryjne znalazły wiele szkodliwych substancji, cytuję za Itar-Tass:

“Rossielchoznadzor ujawnił również, że polskie warzywa i owoce stanowią zagrożenie dla zdrowia ludzi – w wielu przypadkach – z powodu nadmiernego stężenia poziomów pozostałości pestycydów i obecności azotanów.”

W odpowiedzi mamy akcję w internecie “jedzcie polskie jabłka i pijcie cydr”.

Trzeba dać odpór Rosji, nic lepiej nie wesprze potencjału polskich mężczyzn, jak solidna porcja zdrowych owoców i warzyw, nie tylko z okazji embarga, ale codziennie. Ale jednocześnie chciałem podzielić się pewnym doświadczeniem, z lubelskiego, gdzie mój teść ma dom.

Tamtejsi lokalni rolnicy, którzy dobrze żyją, bo nauczyli się wyrywać kasę z Unii, mają dwa rodzaje pól. Na jednych rosną warzywa i owoce dla miastowych, które są regularnie pryskane, i produktów z tych pól tych rolnicy ani ich rodziny nie ruszają, bo są zatrute chemią. Dla siebie mają oddzielne pola, gdzie rosną dobre warzywa i owoce, a te zatrute są “dla miastowych”.

Prze kilka tygodni pracowałem nad moją nową książką (Ekonomia w matriksie) u teścia na wsi, i co wieczór chodziłem z córką na Intelektulany Power Walking (na marginesie, tak obecne promowane bieganie służy głownie interesom międzynarodowych korporacji produkujących bardzo drogie buty i ciuchy, i prowadzi do licznych patologii, ortopedzi będą mieli wielu klientów), czyli szybki marsz przez około godzinę. Co wieczór widziałem jak rolnicy ciągną za traktorami takie wielkie wentylatory, którymi wieczorem opryskiwali chemią pola.

Przypuszczam, że tak jest nie tylko w Polsce, ale wszędzie. Jemy jabłka i inne owoce i warzywa, a przy okazji wchłaniamy potężne ilości chemii. Kilka lat temu zupełnie przestałem jeść chipsy, po tym jak dyrektor pracujący dla globalnej firmy produkującej chipsy pokazał mi, ile chemii wlewa się do każdej paczki. Zapach zielonej cebulki nie ma nic wspólnego z cebulką, to dawka chemii, która niszczy organizm.

Podsumowując. Rosja oczywiście przesadza, bo pestycydy są wszędzie. Po prostu świeże i zdrowe warzywa i owoce jedzą tylko rolnicy, ze swoich poletek, które mają dla siebie. A produkty zatrute chemią są dla miastowych i na eksport.

Smacznego!

Related posts


Matrix ciągle rządzi

Oprocentowanie niemieckich 10-letnich obligacji spadło w tym tygodniu do poziomu 1,12 proc. najniższego od 1800 roku. W Holandii oprocentowanie obligacji rządowych jest najniższe od 500 lat, we Francji od 250 lat. Z reguły, w wiarygodnych i bogatych krajach,  spadki oprocentowania na rynku zapowiadają nadchodzącą ciężką recesję, a spadki stóp do poziomów najniższych w historii, zapowiadają najcięższą recesję w historii. To znaczy tak by było, gdyby spadek oprocentowania wynikał z działania sił rynkowych, wtedy sygnały byłyby czytelne i jasne. Po prostu w ciężkiej recesji nikt nie inwestuje, więc nikt nie pożycza pieniędzy, popyt na pożyczki spada, więc spadają stopy procentowe. Bank centralny (jeżeli istnieje) obniża stopy procentowe do zera, żeby pobudzić koniunkturę i żeby skrócić okres ciężkiej recesji.

Ale my nie żyjemy w normalnej gospodarce, gdzie decydują reguły rynkowe, tylko jesteśmy zanurzeni w ekonomicznym matriksie, w którym rządzą banksterzy, i w którym banksterzy ustalają reguły ekonomii. W matriksie mamy jednocześnie prognozy ożywienia gospodarczego w strefie euro (z -0.4 w 2013 roku do 1.2 w 2014 i 1.7 w 2015)  i silne spadki stóp procentowych. Jak to możliwe, że spodziewamy się ożywienia gospodarczego, co oznacza, że popyt na inwestycje, a więc także i na kredyt, rośnie, a jednocześnie stopy procentowe spadają. To proste, ktoś odpowie, zgodnie z regułami ekonomii w matriksie stopy procentowe nie zależą od oczekiwań dotyczących koniunktury, ani od popytu na kredyt, tylko są ustalane przez Europejki Bank Centralny. I dotyczy to wszystkich stóp procentowych, krótkoterminowych na rynku pieniężnym, oprocentowania obligacji rządowych, nawet długoterminowych. Ba, nawet oprocentowania pożyczek mieszkaniowych i kredytów dla małych firm. Na szczęście EBC nie decyduje jeszcze o tym, co mamy jeść na śniadanie,  jakie książki czytać (nie dotyczy połowy Polaków którzy nie przeczytali w zeszłym roku żadnej książki) i jak się ubrać wychodząc rano do ukochanej pracy w korpo. Ale banki centralne decydują już na kogo mamy głosować, o czym przekonali się Włosi i Grecy, a w przyszłym roku przekonają się Polacy, co zapowiadały zresztą taśmy prawdy, ujawniające niektóre mechanizmy ekonomii działające w polskim matriksie.

Jak to się skończy? Jakie dalsze kroki zaplanował matriks? Do czego jeszcze zmusi ludzi spętanych medialnymi pępowinami tłoczącymi propagandę matriksa do ludzkich umysłów. – Kup mieszkanie na kredyt, krzyczy matriks prosto do mózgów ludzi. Nie widzą, że zostaną finansowymi niewolnikami, a przecież o to chodzi twórcom systemu.

System, który łamie podstawowe zasady normalnej ekonomii w końcu się załamie. Będzie reset systemu, ale tym razem matrix może ponownie nie odpalić, jądro systemu nie zastartuje, serwery pozostaną ciemne, zimne i głuche. I wtedy powrócą normalne zasady ekonomii.

Related posts


Rządy nieudaczników

Na tym blogu wielokrotnie pokazywałem, na podstawie twardych danych, że minione siedem lat to okres wyjątkowo złych rządów, nieudaczników, bez wizji, których jedynym pomysłem na rządzenie było bezmyślne wydanie pieniędzy z Unii. Przypomnijmy, przez minione siedem lat zniszczono w Polsce innowacyjność, ostały się tylko firmy z wyjątkowo silnym innowacyjnym DNA. Sromotną porażkę poniosła polityka spójności, bogate regiony dalej szybko uciekały biednym. Porażkę poniosła polityka wspierania kapitału ludzkiego, liczba szkolonych spadła, podobnie jak jakość szkoleń. Okradli nas z pieniędzy zgromadzonych w OFE. A niedawno ONZ opublikował kolejne dane, pokazujące jakość e-administracji w Polsce. Wykres z kolejnych raportów, od 2001 roku jest poniżej:

Przed wejściem Polski do UE byliśmy tuż za czołową 25-tką krajów. Potem wszędzie nastąpił postęp, ale w Polsce rządziła Platforma, która tolerowała przekręty, ustawiane przetargi i mimo miliardów euro na wdrożenie e-administracji tak działała, że od lat tracimy dystans do świata. Kilka lat temu objechałem pół Polski pokazując jak szybko wdrożyć powszechną e-administrację. Zamiast chorego e-PUAP-u należało umożliwić dostęp przez banki/SKOK-i, które profesjonalnie i skutecznie identyfikują klientów.I dzisiaj bylibyśmy wśród liderów.

Ale nikt nie słuchał, bo przecież chodziło o coś innego. O to żeby się nachapać, żeby zrobić przewał, żeby się uwłaszczyć na publicznych pieniądzach. I ten cel został zrealizowany, płotki i mniej uważni i zostali złapani i trochę posiedzą. Ale grubsze ryby  świetnie żyją kosztem interesu publicznego.  A Polska w dziedzinie e-administracji jest w piątej dziesiątce na świecie.

Zatem możemy odtrąbić kolejny sukces rządów Tuska. Niech go już sobie wezmą do Brabancji, żeby odnosił podobne sukcesy jak w Polsce. I tylko nie mogę się nadziwić, że jeszcze jakieś 25 procent Polaków chce na nich głosować. Ciężki stan lemingozy? Chcą jeszcze czterech lat podobnych sukcesów?

Related posts


Odejdźcie od telewizora, zagrajcie w Eurocash

Przed wyjazdem nad morze byłem u notariusza, ze wspólnikami założyliśmy ciekawą firmę, jesienią będzie o nas głośno. To już kolejna moja firma, jedna zbankrutowała – to było bardzo wartościowe doświadczenie, za to druga zrealizowała już kilkadziesiąt projektów B2B. Ale wpis będzie o czym innym. Przed notariuszem byłem z 12-letnią córka u okulisty, a ponieważ wizyta się przeciągała, to jej powiedziałem, że pewno będzie musiała pójść ze mną do kancelarii. A ona pyta – a po co tam idziesz. – Założyć firmę – odpowiadam. – A co to będzie za firma, spółka z o.o.? – dopytuje córka.

Co, nie wierzycie? W czasach gdy gazety rozpisują się o tym, że Polacy mają zerową wiedzę ekonomiczna i finansową, 12-letnie dziecko wie co to jest spółka z o.o. Wie, a jakże. Bo zamiast gapić się w rozmiękczające mózg programy telewizyjne, zamiast oglądać gadające głowy resortowej hydry promujące wielofunkcyjny odbyt i plujące na tysiącletnią tradycję, my gramy rodzinnie i ze znajomymi od jakiegoś czasu w grę planszową Eurocash.  To polska gra, która uczy przedsiębiorczości, pokazuje, że jedni mogą zasuwać na etacie przez całe życie, w błędnym kole, a inni mogą tworzyć firmy, zarabiać i mieć inne, ciekawsze życie. Ta gra powinna być w każdej szkole, powinno się w nią grać na lekcjach przedsiębiorczości, bo teraz dzieci na tych lekcjach uczą się o ZUS i ilu osłów jest w Sejmie, co ma tyle wspólnego z przedsiębiorczością, co krzesło elektryczne z krzesłem.

Spróbujcie, sprawdźcie czy naprawdę rozumiecie co to jest stopa procentowa, czy potraficie odróżnić dobrą okazję biznesową od kiepskiej, czy macie dryg do robienia interesów w nieruchomościach lub na giełdzie. I dajcie dzieciom szansę, może łykną bakcyla i zostaną przedsiębiorcami.

 

Related posts


Ekonomia w matriksie

Przez minione dwie dekady żyliśmy w finansowym i unijnym matriksie, karmieni propagandowo-kredytową papką. Zanurzeni w korpokokonach, przywiązani medialnymi pępowinami, żyliśmy w przeświadczeniu, że tak wygląda prawdziwy świat.

Ale oprogramowanie ma błędy, coraz częściej się zawiesza, aż w końcu jedynym wyjściem będzie reset matriksa. I co wtedy? Jak się zachowywać? Jak żyć? Przecież podręczniki życia były napisane na potrzeby matriksa. Więcej na ten temat w dzisiejszej Rzeczpospolitej. Poza matriksem rządzi Neo-nomia.

Related posts


Komuchy z Brabancji – ostatnie starcie

Padł mi służbowy laptop marki Michasia, a ponieważ nie ma wyjmowanej baterii miałem kłopot, bo zimny restart był niemożliwy. Ale go przetrzymałem dwa dni, aż bateria się zużyła i dzisiaj go zrestartowałem. Działa! Super, tylko w międzyczasie kopnąłem się do Gdańska po jakąś tanią “maszynę do pisania”, znalazłem fajny sprzęt za parę stówek, w sam raz dla ekonomisty nad morzem, wróciłem objeżdżając mega korki, a tu laptop Michasia ruszył. Imieniny taka jego mać.

W google news znalazłem list od czytelnika do Wybiórczej, który wzywa, żeby nie cytować Rybińskiego, bo napisałem prawdę o Smoleńsku. Lewactwo już chciało mi odbierać habilitację, a nawet zamordować i wywieźć do lasu w bagażniku, podobnie jak zamordowali Sławka. A teraz lewactwo wzywa do bojkotu. Wracają stare czasy, kiedyś były komuchy z Moskwy, a teraz są komuchy z Brabancji. Ale to podrygi wyrzyganej ostrygi, bo widać że partie prawicowe i narodowe rosną w siłę, a tęczowi zwolennicy wielofunkcyjnego odbytu tracą. Takie czasy, odbyt będzie jednofunkcyjny, i dobrze, bo tak chciała matka natura.

Ale to jeszcze nie koniec. Jeszcze czeka nas bitwa o Śródziemie. PiS demoluje PO, co widać na wykresie powyżej, a przecież NBP nie może na to pozwolić, przecież na taśmach było wyraźnie, że NBP zrobi wszystko co możliwe i niemożliwe żeby komuchy z Brabancji wygrały wybory. Dlatego oczekuję obniżenia stóp procentowych i przegłosowania zmian w ustawie o NBP, żeby bank centralny mógł kupować obligacje od mojego studenta. Mordor mobilizuje siły. Nadchodzi decydujące starcie.

Chamstwo, chamstwo, powiecie. Tak jest. Bo to co robią rządzący nie zasługuje na kulturalny komentarz.

Urlop na polskim morzem super! Tylko ten cholerny kogut tuż za płotem, pieje codziennie o szóstej. Ogłasza co dzień koniec komuchów z Brabancji, więc mu wybaczę.

Related posts


Trawnik

Dzisiaj znany już niektórym tekst o tym, jak jest w Polsce. A tutaj to samo w wersji wideo.

Trawnik

 W pewnym mieście budowano osiedle. Postawiono piękne czteropiętrowe domy, żłobek, przedszkole, sklep. Na początku nie położono chodników, tylko ubito ziemię. Po kilku tygodniach, gdy mieszkańcy wydeptali ścieżki, w tych wydeptanych miejscach położono chodniki, a w pozostałych posiano piękną zieloną trawę. I mieszkańcy mieli chodniki tam gdzie chcieli, żeby się wygodnie przemieszczali po osiedlu.

W zupełnie innym mieście, też budowano osiedle. Pomimo zgody na maksymalnie cztery piętra w planie zabudowy, deweloper załatwił sobie w urzędzie zgodę na sześć pięter. Protesty okolicznych mieszkańców zostały zignorowane. Domy postawiono tak blisko siebie, że można oglądać telewizję u sąsiada naprzeciwko. Na żłobek, przedszkole i sklep nie starczyło miejsca. Teren pomiędzy blokami należał do gminy, więc urzędnicy musieli podjąć decyzję jak mają zostać ułożone chodniki.  I podjęli, w sobie tylko znany sposób. A tam gdzie nie było chodników posiano trawę. Ale ponieważ chodniki położono tam gdzie chcieli urzędnicy, a nie tam gdzie chcieli mieszkańcy, więc ludzie zaczęli sobie chodzić na skróty, wydeptując ścieżki na trawnikach. To spotkało się z największym oburzeniem urzędników, na posiedzeniach Rady wygłoszono płomienne przemówienia w obronie trawników, opozycja oskarżała rządzących o nieudacznictwo, że nie wiedzą jak położyć chodnik, a rządzący oskarżali opozycję o podjudzanie ludzi do chodzenia na skróty. Ponieważ trawę położono za pieniądze podatników, uchwalono, że nie wolno jej deptać i postawiono napisy „Szanuj zieleń”. Ale to nie pomogło. Więc uchwalono, ze trzeba edukować społeczeństwo, wprowadzono do szkół w dzielnicy obowiązkowy program dla dzieci i młodzieży na temat szanowania zieleni, a ponieważ nie było już wolnych godzin, więc zmniejszono liczbę godzin matematyki i historii. Ale to też nie pomogło. Wtedy postanowiono zaostrzyć sankcje i zatrudniono strażnika do pilnowania trawnika, a w zasadzie trzech strażników na trzy zmiany, bo przecież trawnik za pieniądze podatników zasługuje na całodobowy monitoring. Jednak któregoś dnia jeden z członków Rady zobaczył jak sam strażnik idzie na skróty przez trawnik. Odbyło się nadzwyczajne posiedzenie Rady, transmitowane na żywo przez Internet i lokalną telewizję, na którym podjęto przełomową i bezprecedensową uchwałę. Dzielnica będzie innowacyjna, zwalniamy strażników i zamontujemy nowoczesny system monitoringu całodobowego, który będzie nagrywał mieszkańców. Ten system będzie połączony z bazą danych w urzędzie i będzie rozpoznawał automatycznie, który mieszkaniec chodzi na skróty, będzie wlepiał automatyczne  mandaty w wysokości 200 złotych, które będą wysyłane listem poleconym za 8,50, żeby mieć pewność doręczenia.  Koszt systemu oceniono na 2 miliony złotych, zatrudniono też 7 osób do jego obsługi. Osoby te zostały wysłane na szkolenia do Brazylii, Japonii i Australii. Rada była z siebie dumna, dzielnica jest nie tylko innowacyjna, ale ma tez świetnie wyszkolonych ludzi. Ale okazało się, że system ma wady prawne, ktoś podważył prawną skuteczność takiego mandatu, wieść się rozeszła i mieszkańcy znowu zaczęli chodzić na skróty. Rady zrozumiała, że trzeba podjąć poważniejsze kroki w obronie trawnika. Ten trawnik to są nowe wartości, których trzeba bronić. Dlatego uchwalono, że słowa takie jak „skrót”, „ścieżka”, „ścinka”, „skucha”, „przekątna” i kilka innych to jest mowa nienawiści, i że nie wolno używać tych słów. Uznano, że jak się wypleni te słowa, to ludzie zrozumieją, że teraz obowiązuje nowa kultura – dbania o trawnik – i się dostosują. Dzieci które w szkołach używały słowa „przekątna” były wytykane palcami i stawiane do kąta, w urzędach  za użycie słowa „skrót” wpisywano nagany do akt. W lokalnej prasie przeprowadzono plebiscyt na nową nazwę odcinka który łączy przeciwległe wierzchołki prostokąta. Wygrała propozycja członka Rady „wesoły odcinek”.

Okazało się, że te działania nie przyniosły skutku, ludzie dalej chodzili na skróty. Rada zrozumiała, że to jest problem który przerasta jej kompetencje. Po burzliwych obradach postanowiono dwukrotnie podnieść opłaty za parkowanie i za pozyskane pieniądze zatrudnić światowej sławy konsultanta, który pomoże rozwiązać ten problem. Tak zrobiono. Konsultant przyjechał, dokonał wizji lokalnej, przeprowadził badania na reprezentatywnej losowej próbie mieszkańców, poprowadził kilka grup fokusowych, napisał raport liczący sześćset stron, który potwierdzał, że jest światowej sławy konsultantem, ponieważ nikt z Rady nie zrozumiał, co tam było napisane. Ale nie przyznali się, bo było im wstyd, no i światowej sławy konsultant mógł się obrazić.

W pewien letni poranek szef Rady doznał olśnienia. Zrozumiał na czym polega problem i jak można go rozwiązać. Następnego dnia zaczęto budować trzymetrowy betonowy mur wzdłuż chodników.

Dlaczego coraz częściej mam wrażenie, że wiele spraw w Polsce biegnie według tego schematu myślenia. A przecież może być normalnie.

Tekst ukazał się w Rzeczpospolitej 2 marca 2013 roku.

Related posts


Świat według ryżego

Ponad 70 procent Polaków mieszkających w jukeju nie zamierza wracać do Polski, twierdzi Rzepa. Czyli Polska straciła 500,ooo ludzi, a jukej zyskał. To młodzi, dobrze wykształceni ludzie, za których wykształcenie najczęściej płacili podatnicy. Zrobią magistra na zielonej wyspie i w nogi. Czasami nie moge wyjść ze zdumienia, jak ryży się chwali, że w 2013 roku uciekło mniej młodych niż rok wcześniej. Kolejny sukces. Będą opuszczone domy na ścianie wschodniej do kupienia za bezcen. Klocki, ale co tam, lokalny prywatny sanepid wykończy komary i będzie super dacza. Przyjadą towariszczy albo komarady, w zależności od podległości służbowej. Żubróweczka żółty kolor ma, żybróweczka żołty kolor ma, echo poniesie Bugonarwią.

W mojej najnowszej książce (Ekonomia w matriksie, premiera we wrześniu) pokazuję, że 7 procent siły roboczej dobrowolne opuszcza Polskę i wybiera życie gdzie indziej. W każdym normalnym kraju doprowadziłoby to do jakiejś refleksji, byłyby debaty u dzieci resortowych, ale nie w Polsce. Tutaj nikt nie dostrzega problemu, resortowi w mediach zajmują się duperelami, z angielska fadami (fads), oraz wrzutkami od towariszczy lub komaradów.

Sukces przyćmiewa sukces. Komaradzki dyskont otwiera kolejny mega magazyn w mieście, które przyjęło moją babcię wracającą z gułagu z Kazachstanu, w małym pokoju bez toalety, ale w porównaniu z gułagiem to był Hilton. I jest wielki sukces, będą miejsca pracy za minimalną krajową w dyskontach, media przeżyją kolejny orgazm dopochwowy. A może właśnie dlatego młodzi odpalają do jukeja, jak być pakowaczem to lepiej za kilo kłidów, niż kilo złociszy, per monf.

Ci co zostali patrzą i się dziwują. Jak towariszczy rozwalili samolot z najwyższymi polskimi władzami państwowymi, to ryży oddał śledztwo tymże towariszczom. Ale jak zginęli turyści z Niderlandów, to śledztwo będzie międzynarodowe, i będą sankcje.  Czy życie turysty z Niderlandów jest więcej warte od życia polskiego Prezydenta? Świat według ryżego, malina roku!

Zacząłem urlop nad polskim morzem, zadupie zgodnie z planem, plaża nasza po horyzont, mam w promowanym wielofunkcyjnym wybór ZUS czy OFE. Dopiero się rozgrzewam, laptop przyjmie wszystko. Będzie więcej, coraz więcej, szczerych postów.  Piwo globalnych koncernów w lokalnym gieesie dopełni czarę goryczy.

Related posts


Bogaty jak warszawiak, biedny jak Polak

Dzisiaj w Rzeczpospolitej jest mój artykuł w którym pokazuję, że unijna polityka spójności w Polsce poniosła sromotna porażkę, ponieważ różnice w poziomie dochodu między bogatymi i biednymi rosną. W trzech województwach nastąpiła katastrofa, po wejściu do Unii zaczęły bardzo szybko trafić dystans do zamożnych, to zachodniopomorskie, kujawsko-pomorskie i lubuskie. Największym wygranym okresu członkostwa Polski w Unii jest dolnośląskie, drugie najzamożniejsze po mazowieckim.Przypomnijmy, o czym wielokrotnie pisałem na blogu, że środki unijne zamordowały innowacyjność w Polsce, porażkę poniosła też polityka wzmacniania kapitału ludzkiego (odsetek szkolonych osób spadł, jakość szkoleń też).

Teraz pytanie? Czy ta porażka polityki spójności, polityki kapitału ludzkiego i dramat w innowacyjności czegoś nauczył decydentów? Żeby odpowiedzieć sobie na to pytanie proszę przeanalizować dokumenty, które mówią jak będą wydawane pieniądze w kolejnej perspektywie finansowej.

 

Related posts