Trawnik

Dzisiaj znany już niektórym tekst o tym, jak jest w Polsce. A tutaj to samo w wersji wideo.

Trawnik

 W pewnym mieście budowano osiedle. Postawiono piękne czteropiętrowe domy, żłobek, przedszkole, sklep. Na początku nie położono chodników, tylko ubito ziemię. Po kilku tygodniach, gdy mieszkańcy wydeptali ścieżki, w tych wydeptanych miejscach położono chodniki, a w pozostałych posiano piękną zieloną trawę. I mieszkańcy mieli chodniki tam gdzie chcieli, żeby się wygodnie przemieszczali po osiedlu.

W zupełnie innym mieście, też budowano osiedle. Pomimo zgody na maksymalnie cztery piętra w planie zabudowy, deweloper załatwił sobie w urzędzie zgodę na sześć pięter. Protesty okolicznych mieszkańców zostały zignorowane. Domy postawiono tak blisko siebie, że można oglądać telewizję u sąsiada naprzeciwko. Na żłobek, przedszkole i sklep nie starczyło miejsca. Teren pomiędzy blokami należał do gminy, więc urzędnicy musieli podjąć decyzję jak mają zostać ułożone chodniki.  I podjęli, w sobie tylko znany sposób. A tam gdzie nie było chodników posiano trawę. Ale ponieważ chodniki położono tam gdzie chcieli urzędnicy, a nie tam gdzie chcieli mieszkańcy, więc ludzie zaczęli sobie chodzić na skróty, wydeptując ścieżki na trawnikach. To spotkało się z największym oburzeniem urzędników, na posiedzeniach Rady wygłoszono płomienne przemówienia w obronie trawników, opozycja oskarżała rządzących o nieudacznictwo, że nie wiedzą jak położyć chodnik, a rządzący oskarżali opozycję o podjudzanie ludzi do chodzenia na skróty. Ponieważ trawę położono za pieniądze podatników, uchwalono, że nie wolno jej deptać i postawiono napisy „Szanuj zieleń”. Ale to nie pomogło. Więc uchwalono, ze trzeba edukować społeczeństwo, wprowadzono do szkół w dzielnicy obowiązkowy program dla dzieci i młodzieży na temat szanowania zieleni, a ponieważ nie było już wolnych godzin, więc zmniejszono liczbę godzin matematyki i historii. Ale to też nie pomogło. Wtedy postanowiono zaostrzyć sankcje i zatrudniono strażnika do pilnowania trawnika, a w zasadzie trzech strażników na trzy zmiany, bo przecież trawnik za pieniądze podatników zasługuje na całodobowy monitoring. Jednak któregoś dnia jeden z członków Rady zobaczył jak sam strażnik idzie na skróty przez trawnik. Odbyło się nadzwyczajne posiedzenie Rady, transmitowane na żywo przez Internet i lokalną telewizję, na którym podjęto przełomową i bezprecedensową uchwałę. Dzielnica będzie innowacyjna, zwalniamy strażników i zamontujemy nowoczesny system monitoringu całodobowego, który będzie nagrywał mieszkańców. Ten system będzie połączony z bazą danych w urzędzie i będzie rozpoznawał automatycznie, który mieszkaniec chodzi na skróty, będzie wlepiał automatyczne  mandaty w wysokości 200 złotych, które będą wysyłane listem poleconym za 8,50, żeby mieć pewność doręczenia.  Koszt systemu oceniono na 2 miliony złotych, zatrudniono też 7 osób do jego obsługi. Osoby te zostały wysłane na szkolenia do Brazylii, Japonii i Australii. Rada była z siebie dumna, dzielnica jest nie tylko innowacyjna, ale ma tez świetnie wyszkolonych ludzi. Ale okazało się, że system ma wady prawne, ktoś podważył prawną skuteczność takiego mandatu, wieść się rozeszła i mieszkańcy znowu zaczęli chodzić na skróty. Rady zrozumiała, że trzeba podjąć poważniejsze kroki w obronie trawnika. Ten trawnik to są nowe wartości, których trzeba bronić. Dlatego uchwalono, że słowa takie jak „skrót”, „ścieżka”, „ścinka”, „skucha”, „przekątna” i kilka innych to jest mowa nienawiści, i że nie wolno używać tych słów. Uznano, że jak się wypleni te słowa, to ludzie zrozumieją, że teraz obowiązuje nowa kultura – dbania o trawnik – i się dostosują. Dzieci które w szkołach używały słowa „przekątna” były wytykane palcami i stawiane do kąta, w urzędach  za użycie słowa „skrót” wpisywano nagany do akt. W lokalnej prasie przeprowadzono plebiscyt na nową nazwę odcinka który łączy przeciwległe wierzchołki prostokąta. Wygrała propozycja członka Rady „wesoły odcinek”.

Okazało się, że te działania nie przyniosły skutku, ludzie dalej chodzili na skróty. Rada zrozumiała, że to jest problem który przerasta jej kompetencje. Po burzliwych obradach postanowiono dwukrotnie podnieść opłaty za parkowanie i za pozyskane pieniądze zatrudnić światowej sławy konsultanta, który pomoże rozwiązać ten problem. Tak zrobiono. Konsultant przyjechał, dokonał wizji lokalnej, przeprowadził badania na reprezentatywnej losowej próbie mieszkańców, poprowadził kilka grup fokusowych, napisał raport liczący sześćset stron, który potwierdzał, że jest światowej sławy konsultantem, ponieważ nikt z Rady nie zrozumiał, co tam było napisane. Ale nie przyznali się, bo było im wstyd, no i światowej sławy konsultant mógł się obrazić.

W pewien letni poranek szef Rady doznał olśnienia. Zrozumiał na czym polega problem i jak można go rozwiązać. Następnego dnia zaczęto budować trzymetrowy betonowy mur wzdłuż chodników.

Dlaczego coraz częściej mam wrażenie, że wiele spraw w Polsce biegnie według tego schematu myślenia. A przecież może być normalnie.

Tekst ukazał się w Rzeczpospolitej 2 marca 2013 roku.

Related posts


Świat według ryżego

Ponad 70 procent Polaków mieszkających w jukeju nie zamierza wracać do Polski, twierdzi Rzepa. Czyli Polska straciła 500,ooo ludzi, a jukej zyskał. To młodzi, dobrze wykształceni ludzie, za których wykształcenie najczęściej płacili podatnicy. Zrobią magistra na zielonej wyspie i w nogi. Czasami nie moge wyjść ze zdumienia, jak ryży się chwali, że w 2013 roku uciekło mniej młodych niż rok wcześniej. Kolejny sukces. Będą opuszczone domy na ścianie wschodniej do kupienia za bezcen. Klocki, ale co tam, lokalny prywatny sanepid wykończy komary i będzie super dacza. Przyjadą towariszczy albo komarady, w zależności od podległości służbowej. Żubróweczka żółty kolor ma, żybróweczka żołty kolor ma, echo poniesie Bugonarwią.

W mojej najnowszej książce (Ekonomia w matriksie, premiera we wrześniu) pokazuję, że 7 procent siły roboczej dobrowolne opuszcza Polskę i wybiera życie gdzie indziej. W każdym normalnym kraju doprowadziłoby to do jakiejś refleksji, byłyby debaty u dzieci resortowych, ale nie w Polsce. Tutaj nikt nie dostrzega problemu, resortowi w mediach zajmują się duperelami, z angielska fadami (fads), oraz wrzutkami od towariszczy lub komaradów.

Sukces przyćmiewa sukces. Komaradzki dyskont otwiera kolejny mega magazyn w mieście, które przyjęło moją babcię wracającą z gułagu z Kazachstanu, w małym pokoju bez toalety, ale w porównaniu z gułagiem to był Hilton. I jest wielki sukces, będą miejsca pracy za minimalną krajową w dyskontach, media przeżyją kolejny orgazm dopochwowy. A może właśnie dlatego młodzi odpalają do jukeja, jak być pakowaczem to lepiej za kilo kłidów, niż kilo złociszy, per monf.

Ci co zostali patrzą i się dziwują. Jak towariszczy rozwalili samolot z najwyższymi polskimi władzami państwowymi, to ryży oddał śledztwo tymże towariszczom. Ale jak zginęli turyści z Niderlandów, to śledztwo będzie międzynarodowe, i będą sankcje.  Czy życie turysty z Niderlandów jest więcej warte od życia polskiego Prezydenta? Świat według ryżego, malina roku!

Zacząłem urlop nad polskim morzem, zadupie zgodnie z planem, plaża nasza po horyzont, mam w promowanym wielofunkcyjnym wybór ZUS czy OFE. Dopiero się rozgrzewam, laptop przyjmie wszystko. Będzie więcej, coraz więcej, szczerych postów.  Piwo globalnych koncernów w lokalnym gieesie dopełni czarę goryczy.

Related posts


Bogaty jak warszawiak, biedny jak Polak

Dzisiaj w Rzeczpospolitej jest mój artykuł w którym pokazuję, że unijna polityka spójności w Polsce poniosła sromotna porażkę, ponieważ różnice w poziomie dochodu między bogatymi i biednymi rosną. W trzech województwach nastąpiła katastrofa, po wejściu do Unii zaczęły bardzo szybko trafić dystans do zamożnych, to zachodniopomorskie, kujawsko-pomorskie i lubuskie. Największym wygranym okresu członkostwa Polski w Unii jest dolnośląskie, drugie najzamożniejsze po mazowieckim.Przypomnijmy, o czym wielokrotnie pisałem na blogu, że środki unijne zamordowały innowacyjność w Polsce, porażkę poniosła też polityka wzmacniania kapitału ludzkiego (odsetek szkolonych osób spadł, jakość szkoleń też).

Teraz pytanie? Czy ta porażka polityki spójności, polityki kapitału ludzkiego i dramat w innowacyjności czegoś nauczył decydentów? Żeby odpowiedzieć sobie na to pytanie proszę przeanalizować dokumenty, które mówią jak będą wydawane pieniądze w kolejnej perspektywie finansowej.

 

Related posts


Idą wielkie zmiany, przygotujmy się

Podsumujmy wydarzenia ostatnich dni. Na wschód od Polski trwa regularna wojna, rosyjskie służby specjalne operujące na terenie Ukrainy zestrzeliły samolot wojskowy Ukrainy na jej terytorium oraz samolot cywilny, zabijając prawie 300 cywilów. Bankrutują kolejne banki, po najstarszym włoskim banku, teraz bankrutuje bank w Portugalii. Prezes Banku Rozrachunków Międzynarodowych ostrzega, że sytuacja na rynkach finansowych jest groźniejsza niż w 2007 roku. Trwa regularna wojna w strefie Gazy, islamiści w Syrii i Iraku tworzą nowe państwo, a mocarstwa światowe angażują się w wojnę po obu stronach wysyłając sprzęt wojskowy.W Chinach załamują się rynki nieruchomości i kredytów i nawet bardzo intensywne działania rządu nie odwrócą tego trendu.

Jak na to reagują rynki finansowe? Dalszymi wzrostami na giełdzie w USA, bo te zdarzenia zwiększają szanse, że druk pieniądza przez banki centralne będzie trwał dłużej. Ta absurdalna sytuacja nie może się dobrze skończyć, w pewnym momencie musi dojść do rynkowej wyceny tych ryzyk.

W Polsce kolejne sondaże pokazują, że w 2015 roku dojdzie do zmiany na scenie politycznej, rządzący od ośmiu lat zostaną odsunięci od władzy, jedyna niewiadomą jest skala ich porażki. Planu uruchomienia masowego druku pieniądza przez NBP, żeby nie dopuścić do tej porażki zostały ujawnione i nawet jeżeli Sejm ich nie zablokuje, to świadomość ludzi, że demokracja jest fasadowa rośnie i będzie to miało swoje konsekwencji polityczne w przyszłym roku. W mojej ocenie rośne prawdopodobieństwo, że stratedzy partii obecnie rządzących podejmą decyzję o wcześniejszych wyborach, żeby ograniczyć straty, albo – w porozumieniu z NBP – uruchomią prasy drukarskie. Każdy inny scenariusz oznacza dla nich katastrofę w wyborach w 2015 roku, Tym bardziej, że wzrost gospodarczy spowalnia, a impuls inwestycyjne z nowych środków unijnych przyjdzie dopiero po 2016 roku, po wyborach.

Co się wydarzy w najbliższych miesiącach. Nic nie wskazuje na stabilizację, raczej działania wojenne przyjmą coraz większy zasięg a na rynkach finansowych będą kolejne zdarzenia sugerujące, że system finansowych zacznie się chwiać mimo druku pieniądza i zerowych/ujemnych stóp procentowych. To są procesy nieliniowe, których nie da się modelować ani przewidzieć. Jak się zachować w takiej sytuacji? Przypominam moją tezę, że obecnie ważniejszy jest zwrot kapitału niż zwrot z kapitału, zatem wskazana jest daleko posunięta ostrożność w inwestowaniu w aktywa o podwyższonym ryzyku. Firmom radzę, że teraz trzeba zacząć budować relacje z nowymi elitami, które przejmą władze w 2015 roku, tym bardziej że prawicowe rządy prawdopodobnie przeprowadzą szereg radykalnych reform, które spowodują, że będzie więcej rynku i normalności,  a mniej układów i sitw. Skorzysta na tym gospodarka i polski biznes, stracą te firmy, które opierały swoje działania na układach i wspieraniu wąskich grup interesów. Kapitał zagraniczny powinien przeanalizować co się stało na Węgrzech i założyć, że podobne procesy ale o wiele intensywniej będą miały miejsce w Polsce, rekomenduję zarządom podjęcie odpowiednich decyzji zanim wyceny ich firm zaczną uwzględniać nowe otoczenie regulacyjne.

Unia Europejka znacznie szybciej niż teraz się oczekuje zacznie zmierzać w kierunku federacji suwerennych państw, a obecne procesy integracyjne (n.p. . Unia bankowa) zostaną zatrzymane i odwrócone. I to bardzo dobrze, bo model federacji suwerennych państw jest jedyny możliwy, który może funkcjonować w Europie. Kraje konserwatywne kulturowo odrzucą forsowany przez brukselskie elity model, w którym tolerancja dla wielofunkcyjnego odbytu wypiera z umysłów ludzi tysiącletnie wartości narodowe. Im szybciej obecne elity to zrozumieją tym lepiej dla Unii Europejskiej.

 

Related posts


OFE czy ZUS? Wybieram wyjazd nad morze

Na podjęcie decyzji OFE czy ZUS zostało 14 dni i 10 godzin. Ja już decyzję podjąłem, jadę nad morze pisać kolejną książkę.Wybór OFE czy ZUS jest wyborem na 2-3 lata, bo OFE zostanie dorżnięte przez polityków w tej dekadzie, jak będzie słaba koniunktura to już nawet w 2016 roku. Zatem wybór dotyczy zgadnięcia, jak będzie stopa zwrotu na serwerach w ZUS (inflacja) i na giełdzie w ciągu trzech lat. Ponieważ oczekuję spadków na giełdach w najbliższych trzech latach, lepiej teraz wybrać ZUS, bo ci którzy wybiorą OFE prawdopodobnie będą mieli aktywa przenoszone do ZUS ze stratą.

Related posts


Co się zmieni jak NBP zacznie kupować obligacje rządowe?

W tygodniku DoRzeczy ukazał się w tym tygodniu mój obszerny artykuł na ten temat. W szczególności pokazuje, że jeżeli NBP uzyska takie uprawnienia, to będzie oznaczało, że prezes NBP będzie mógł wystawić specyficzną polisę ubezpieczeniową, poniżej fragment artykułu:

“Załóżmy, że dostaliśmy za darmo, od zaprzyjaźnionego prezesa banku centralnego następującą polisę ubezpieczeniową, jak postawimy w kasynie na czarne, a wypadnie czerwone, to bank centralny zwraca nam przegraną stawkę, dodrukowując potrzebną kwotę. Czy taka polisa wpłynęłaby by na nasze zachowanie? Nie wiem jak państwo, ale ja na jakiś czas wziąłbym urlop z funkcji rektora i siedział dzień i noc w kasynie, stawiając na czarne wszystkie pieniądze. Ba, nawet bym zaciągnął olbrzymi kredy w banku i pożyczone pieniądze też postawił na czarne. I byłoby to racjonalne zachowanie. Bo jak wypadnie czarne to zarabiam drugie tyle, a jak wypadnie czerwone, to płaci za mnie bank centralny. Tak samo jest w przypadku, gdy bank centralny obiecuje ministrowi finansów, że w razie kłopotów będzie kupował obligacje rządowe na rynku wtórnym. To radykalnie zmieni zachowania rządu, bo znikną ograniczenia finansowe. Przecież jeżeli bank centralny jest stale obecny na rynku jako kupiec obligacji, bez limitów, bo takich nie przewiduje projekt ustawy, to zawsze znajdą się inwestorzy żeby kupić obligacje, bo będą je mogli odsprzedać do banku centralnego.  A jak rząd przestaje odczuwać ograniczenia finansowe, to wtedy nie robi żadnych reform, wręcz przeciwnie, zatrudnia nowych urzędników, rozdaje przed wyborami kiełbasę wyborczą opłaca wpływowe grupy interesów, rozpoczyna wiele zbędnych inwestycji, żeby na jakiś czas stworzyć miejsca pracy na budowach. Pozostaje jeszcze pytanie skąd bank centralny bierze pieniądze na kupno obligacji rządowych. Oczywiście drukuje, choć w praktyce nie oznacza to wprowadzenia pras drukarskich na wysokie obroty, tylko emisję wielkich ilości pieniądza w postaci elektronicznej, a taki bywa groźniejszy niż drukowany, bo szybciej się przemieszcza. [...]”

“Załóżmy przez chwilę, że pomimo wielu publicznych ostrzeżeń i wbrew opinii publicznej koalicja rządząca przeprowadzi zmiany w ustawie o NBP i plan zarysowany w rozmowie prezesa NBP i ministra spraw wewnętrznych będzie realizowany. Jak to wpłynie na zachowanie rządu już wiemy, rozpocznie się pożyczanie bez umiaru i psucie finansów publicznych. A jeżeli ktoś uważa, że przecież rząd jest odpowiedzialny, że tak nie postąpi bla, bla, bla, to niech wykona doświadczenie intelektualne i zastanowi się jak sam by postąpił, gdyby dostał taka polisę od prezesa NBP, jako opisana powyżej. I czy mimo, że nigdy nie był w kasynie, nagle nie rzuciłby swojej pracy i nie pognał do najbliższego kasyna, w myślach licząc już pewne zyski. Tak samo zrobią politycy PO, gdy dostaną polisę od NBP, która mówi, że mogą sprzedać dowolna ilość obligacji. Rzucą na kraj dowolna ilość wydrukowanych pieniędzy, żeby tylko wygrać wybory.”

Related posts


Nowy ustrój Polski: gerontokracja

Luty 2044 roku. Ulica Marszałkowska w Warszawie. Naprzeciw siebie stoją dwa tłumy obdartusów. Jedna grupa zebrała się na rondzie, gdzie kiedyś był zegar długu postawiony przez Leszka Balcerowicza, ale dawno już został zdewastowany, ludzie się wściekli jak dług publiczny na mieszkańca przekroczył sto tysięcy złotych. To grupa młodych ludzi, przeciętna wieku tak na oko około 25 lat, jest też wielu studentów. Twarze zaciągnięte gniewem, ręce zaciśnięte na trzonkach, oczy ciskające gromy. Jest ich dobre dwa tysiące. W odległości 300 metrów, tam gdzie na przełomie millenium, w dobrych czasach, był supermarket Sezam stoi 10-tysięczny tłum. Pomarszczone twarze, zniszczone wiekiem, stresem i długą, prawie niewolniczą pracą. Wychudłe ciała, na których ubrania wiszą jak na strachu na wróble, ręce zaciśnięte w pięści, gardła rozdarte w geriatrycznym okrzyku. W samo południe oba tłumy ruszają naprzód, młodzi w pełnym biegu, trzonki uniesione w górę, starzy powoli, suną krok za krokiem, bucząc coraz głośniej. Są słabi i nieodżywieni, idą powoli, potykając się o liczne i głębokie dziury w jedni, ale jest ich pięć razy więcej, więc wiedzą, że dadzą młodym radę. W tej wojnie pokoleń młodzi skazani są na porażkę, a ponieważ zamknięto granice nie mogą nawet uciec do innych krajów, w których zresztą sytuacja jest niewiele lepsza. Młodzi muszą zostać w Polsce i płacić horrendalnie wysokie podatki, żeby rzesza starych otrzymała darmowe świadczenia, żeby nie pomarli z głodu. Podatek PIT jest liniowy i wynosi 45%, VAT został podniesiony w całej dawnej Unii Europejskiej (Unie jest już przeszłością po zamknięciu granic w 2035 roku) do 35%. Podatek „bykowe i jałówkowe” wynosi 10%, płacą go wszyscy poniżej 35 roku życia którzy nie mają dzieci, ale z powodu biedy dzieci się prawie nie rodzą, więc płacą prawie wszyscy młodzi ludzie.

Pierwsze linie obu tłumów wpadły na siebie, trzonki spadły na sędziwe głowy, a pożółkłe zęby wbiły się w młode gardła wypełnione krzykiem międzypokoleniowej nienawiści. Szkoda że „tam i wtedy” nie podjęliśmy mądrych decyzji, to „tu i teraz” nie byłoby tego piekła na ziemi.

Taki emerytalny Mad Max może nas czekać za 30 lat, jeżeli nie przeprowadzimy poważnych reform. Nie wiem czy walka pokoleń dokona się na ulicach miast, czy w Sejmie, gdzie liczne pokolenie seniorów pobierające głodowe emerytury wybierze sobie takie partie polityczne, które uchwalą darmowe świadczenia dla seniorów i podniosą podatki młodym, żeby te świadczenia sfinansować. Ale jedno jest pewne, jeżeli reform nie przeprowadzimy tu teraz, w 2012 roku, to za 30 lat Polska będzie małym, biednym krajem, starych schorowanych ludzi.

Jak zwykle w Polsce, debata na ważny temat, który dotyczy wszystkich Polaków jest debatą półprawd, fałszywych przekazów medialnych, walką o popularność partii politycznych, a nie o lepszą przyszłość Polaków. Poniżej przedstawię cztery podstawowe przyczyny czekającego nas emerytalnego Armagedonu i pokażę co należy zrobić, żeby uniknąć w przyszłości takich scen jak opisana powyżej.

Read more

Related posts


Od demograficznej dywidendy do demograficznego tsunami

Tutaj jest krótki film nagrany przez Salon24 TV na którym wyjaśniam co to jest dywidenda demograficzna i dlaczego już wkrótce ta dywidenda się zakończy i nadejdzie demograficzne tsunami, które zniszczy polską gospodarkę i finanse publiczne.

Related posts


Wybór korposzczura

Na LinkedId zobaczyłem inspirujący rysunek, który oddaje sedno wyborów, które podejmuje większość ludzi. Ta większość wybiera korpo, bo nie mogą znieść tego kolosalnego wysiłku związanego z początkami tworzenia własnej firmy. A w Polsce ten wysiłek jest znacznie większy niż w innych krajach, ze względu na wrogie przedsiębiorcy otoczenie regulacyjno-urzędnicze i działania silnych sitw. Ale wyobraźcie sobie to uczucie, jak już wtoczy się tę skałę na szczyt, otrze pot z czoła, pociągnie łyk zimnego piwa, popatrzy na otaczające doliny, w których korpochomiki zasuwają na kręciołkach, dzień za dniem, tydzień po tygodniu, miesiąc w miesiąc. Przez całe życie, czasami tylko zmieniając kręciołek. Oczywiście wiele start-upów pada i wtedy trzeba ten głaz toczyć od początku, a czasami po kilka razy. Ale trening powoduje, że za każdym razem przybywa siły i w końcu dotrzemy na szczyt. Trzeba tylko próbować.

Related posts


Dywidenda demograficzna

Gdy rodzi się mało dzieci, tak jak w Polsce, poniżej 1,3 dziecka na kobietę w wieku rozrodczym, to pojawia się dywidenda demograficzna. Ta dywidenda przejawia się następująco: rośnie odsetek osób w wieku produkcyjnym, bo jest mniej dzieci, a te są w wieku nieprodukcyjnym. Kobiety uwolnione od koszmaru bycia matką mogą studiować i podjąć pracę, rośnie zasób kapitału ludzkiego oraz rośnie aktywność zawodowa, co jest bardzo pozytywne dla wzrostu gospodarczego. Mniejsza ilość dzieci oznacza większą niepewność na stare lata, nie wiadomo czy będzie komu podać szklankę herbaty staruszkowi, więc trzeba więcej oszczędzać, a to oznacza większe inwestycje, co też jest dobre dla wzrostu.

Otrzymujemy tę dywidendę przez jakiś czas, a potem nadchodzi demograficzne tsunami, które demoluje gospodarkę. Więcej na ten temat w moim dzisiejszym artykule w Rzeczpospolitej. W Polsce właśnie wchodzimy w okres przejściowy, od dywidendy to tsunami.

Related posts