Ten dług nas pogrąży
Dzięsiocioro ekonomistów, w tym autor niniejszego bloga, opublikowało artykuł wzywający rząd do podjęcia reform. Przestawiamy dziewięć obszarów i wskazujemy konkretne reformy, które należy jak najszybciej zrealizować. Miejmy nadzieję, że znaczący spadek popularności premiera i rządu, który wynika z tego, że Polacy coraz bardziej zdają sobie sprawę, że w sferze gospodarczej i społecznej jest to rząd antyreformatorski oraz wynika z próby rozmontowania systemu emerytalnego, zmieni sposób myślenia władzy i skłoni do podjęcia konretnych działań reformatorskich. Polacy powinni wiedzieć, że Polska jest jednym z niewielu krajów, w którym w 2010 roku deficyt sektora finansów publicznych wzrośnie. Jeżeli nie będzie reform możemy wpaść w pułapkę trwale wysokiego długu publicznego.

3 responses to "Ten dług nas pogrąży"
Witam
Z całym szacunkiem do Ciebie i z niezbyt dużym do reszty podpisanych. Nie bardzo rozumiem skąd bierze się ta łatwość w wydawaniu sądów o konieczność ujednolicenia systemu emerytalnego. Mam podejrzenie, że hasła te biorą się z nieznajomości problematyki poszczególnych sektorów i jej szerszego niż system emerytalny kontekstu. Moim skromnym zdaniem system emerytalny jest również wynikiem pewnej strategii gospodarczej państwa, a nie tylko narzędziem polityki gospodarczej. Mam tu teraz na myśli energetykę. Póki nie znajdziemy pomysłu na to jak Polska ma sobie poradzić z problemem wytwarzania energii, póty nie ma co marzyć o budowie sensownego modelu systemu emerytalnego dla górników (praca ciężka, niemożliwa do wykonywania do 65 roku życia, sektor energetyczny oparty na węglu, czego szybko się nie da zmienić, szczególnie chcąc zachować jakąś niezależność energetyczną). Póki uważamy, że policjant, nauczyciel może zarabiać grosze, póty nie ma co marzyć o zmianie systemu emerytalnego dla tych grup, chyba że chcemy mieć skorumpowaną policję i jeszcze gorsze szkolnictwo. Na to wszystko potrzebne są pieniądze, czyli albo wyższe podatki, albo wyższy dług, albo oszczędności w innych częściach budżetu, albo prywatyzacja sektora energetycznego (tylko tu znów pytanie jak ją zrobić, tak by nie popełnić błędu jak z TPSA. Moim konikiem jest jednak rolnictwo i KRUS. Mam więcej niż pewność, że żaden z podpisanych pod listem nie zapoznał się z informacjami na temat struktury gospodarstw rolnych w Polsce. Dane te dostępne są na stronie GUS. Naprawdę warto tam zajrzeć i przeprowadzić sobie symulację podniesienia składki o x zł dla rolników w poszczególnych grupach wielkości ekonomicznych gospodarstw. Wnioski są dość wstrząsające, bowiem albo musimy pozostawić ulgi dla ubogich rolników (ale co wtedy z pseudorolnikami), albo liczyć się z efektem reforma Balcerowicza w PGR Mk. II, co będzie kosztować może pieniędzy i kasowo dla budżetu i utraconych przez gospodarkę korzyści. I tutaj niestety kłania się problem nie tylko ujednolicenia systemu emerytalnego (bo albo doprowadzimy do bankructwa gospodarstwa socjalne, albo różnicując składkę zachęcimy część przedsiębiorczych rodaków do \rolniczenia\), ale problem ujednolicenia systemu podatkowego. Ujednolicenia czyli połączenia dochodów z pracy z dochodami z kapitału. Bo jak uniknąć ucieczki zamożnych przedsiębiorców (rolników i nierolników) z alokacji części dochodów w nogę kapitałową, by uniknąć wyższej składki ubezpieczeniowej. Takie ujednolicenie oznacza też reformę aparatu skarbowego, bądź systemu podatkowego na częściowo ryczałtowy. Dla części ubogich ubóstwo jest wynikiem na tyle niskich umiejętności, że uniemożliwiają one rozliczenie się z fiskusem. I zmiany te muszą dotknąć terenów wiejskich. To naprawdę nie jest tak, że te 15 mld dotacji w KRUS, to jest coś co można łatwo wziąć. Problemem jet raczej to, że część z tych pieniędzy nie trafia do samych ubogich. Jednak nawet Ci zamożniejsi, nie są aż tak bardzo obdarowani jak się zdaje. Oni należą do grupy intensywnie inwestujących i nie korzystając z amortyzacji i rozliczania VAT na zasadach ogólnych (przynajmniej Ci, którzy rozliczają się ryczałtowo, a nie jest ich wcale tak mało). To, że nie przeszli oni do systemu ZUS i ogólnego systemu podatkowego wynika tylko z tego, że tam nie mogliby korzystać z dopłat do inwestycji, ale jeśli weźmie się pod uwagę ograniczenie kwotowe pomocy to część z nich może zacząć rozważać takie przejście. Ja chętnie podpisałbym się pod kontr-listem pod tytułem \Ekonomiści rozsądnie nawołujcie do reform\, bo nasze Państwo ma skłonność do dokonywania reform z finezją drwala, co pokazała reforma emeytalna.
Dziękuję za uwagi. Sygnatariusze listu znają rozkład dochodów gospodarstw rolnych ubezpiecoznych w KRUS, około 80 procent gospodarstw nie przekracza dochodu 20,000 złotych rocznie. Wniosek: można “odzyskać” tylko około 15-20% sybsydium, więc reforma KRUS jest niemożliwa. Moim zdaniem to niepoprawny wniosek. Od dawna postuluję, żeby ogranicznyć skalę wspierania KRUS o kilka mld złotych i w całości przeznaczyć te środki na edukację przedszkolną i wczesnoszkolną dzieci wiejskich i z małych miasteczek. Co prawda nie zmniejszy to deficytu dzisiaj, ale znakomicie zmniejszy ten deficyt w przyszłości i przyspieszy pożądaną migrację z zatrudnienia w rolnictwie do zatrudnienia w usługach, przemyśle i budownictwie. Dzieci wiejskie na egzaminie do gimnazjum dostają 19 punktów na 40, a w dużych miastach 27. Zatem już na starcie dzieci wiejskie mają pod górkę, co potem przekłada się na niską zatrudnialniość, niską mobilność i problemy społeczne. Pozostaję przy swoim zdaniu, mądra reforma KRUS jest możliwa. Natomiast w kwestii dopłat do inwestycji trzeba zmienić przepisy na lepsze, poza tym są środki unijne, są dopłaty, trzeba tylko umieć z nich skorzystać.
To jest właśnie stawianie sprawy na głowie. To nie chodzi o to, ze jakiś tam pieniędzy nie ma w KRUS. Nie chodzi tez o to, że podwyżka skladki dla tych 80% jest bez sensu, bo zrobimy z nic bezrobotnych. Chodzi o to, że jesli zaczniemy podnosic skladki dla zamozniejszych, to czesc nam wyfrunie do calkiem aktrakcyjnego ZUS ze wszystkimi tego negatywnymi skutkami dla przychodow podatkowych (wystarczy policzyc roznice miedzy ZUS i KRUS i orientować sie ile kosztuje wyposazenia kapitalowe większego gospodarstwa rolnego). Skutek bedzie taki, ze przykrecimy srube podatkowa sredniakom, duzi uciekna z systemu, a wsrod ubogich przybedzie “podatkowych korsarzy”. Tak dlugo jak dlugo mozna dzielic dochody na kapitalowe i z pracy (nie wspominajac juz o mozliwosciach przesuwania dochodow z pracy w segmenty nie objete podatkiem ubezpieczeniowym) tak dlugo istnienie socjalnego KRUS bedzie patologia. Tyle, że patologii tej skasowac go nie mozna, bo korzysta z niego zbyt wielu ubogich rolnikow. Tu kluczem jest system podatkowy. Po pierwsze trzeba wprowadzic ogólny system podatkowy w skali calej gospodarki, po drugie progresywne ubezpieczenia dla wszytskich, po trzecie brak mozliwosci dzielenia dochodu na cele ubezpieczeniowe, a wtedy “KRUS” sam sie uzdrowi. Do tego dochodi jeszcze jeden czynnik polityczny. Czemu to maly przedsiebiorca rolny placi maly KRUS, a duzy wiekszy, a nierolny placi ryczaltowo, niezaleznie czy jest milionerem, czy ma dochod 2 000 PLN. Czyz to nie wspanialy argument w kampanii wyborczej i przyznasz sluszny. Inaczej znow przeprowadzimy reforme ksiegowa, a nie gospodarcza, dokladnie tak jak bylo z reforma emerytalna.
Leave a reply